co myslicie o takim poczatku

Patrzysz na archiwalną wersję wątku "co myslicie o takim poczatku" z forum pl.hum.pisarstwo


Strona 1 z 21, 2

nbaume - 21 Mar 2004, 12:35

co myslicie o czyms takim (moze to bedzie poczatek czegos wiekszego)? Zero?
Moze byc? Podoba sie?

moze brakowac jakichs polskich znakow
pozdrawiam
Kalina

Marylka miala kobylaste zęby, rzadkie włosy po trwałej, zaczesane do tyłu, trzy
coraz wieksze walki tluszczu na brzuchu. Paznokcie połdlugie, lekko
pomarszczone. I wielkie serce.
Nie wyszła za mąż za pierwszego chłopaka, bo miał nieładne nazwisko. Drugiemu
uległa pomimo mięsistego zadartego nosa i sprzeciwu rodzicow obojga. Spedziła
kilka kolejnych lat na szorowaniu drewnianej podłogi w koszarowym mieszkaniu. I
na sprzedawaniu napojow gazowanych w kantynie.
Żołnierzom, ktorzy w Lany Poniedziałek biczowali ja gałązkami po łydkach, do
krwi.
Jej teściowa była wtedy jeszcze mężatką, choć już niedługo miała zostać wdową i
na powrot mężatką. Tego jednak nie mogła jeszcze wiedzieć.
Miała jeszcze czas na dużo rzeczy, dopiero za czterdzieści lat wzięła się za
umieranie. Ale straszyła nim od dawna. Straszyła też tym, ze po śmierci będzie
straszyć. W ramach szantażu, raczej odświętnego, wyciąganego na specjalne
okazje, kiedy wszystko inne zawiodło.
Czy jej życie dzieliło sie na przedtem i potem?
W trzydziestym trzecim urodziła syna nie zawoławszy matki do porodu. Szybko
poszło. Dostała za to w twarz.
W czterdziestym pierwszym albo drugim poszła z kolezanka po ubrania, ktore
zostawili Żydzi. Pogroził jej za to palcem Niemiec i kazał spieprzac do domu.
Tak to przynajmniej zrozumiała. Za chowajacego sie na dachu brata handlarza
dostała kolbą w głowe i przeleżała trzy godziny w śniegu. Blizna ciagle byla
widoczna po trzydziestu latach a nawet pozniej.

jego listy i dokumenty. Nie zastanowiła sie czemu. Może zabierały zbyt dużo
miejsca w szufladzie.
Potem urodziła corkę, rok czterdziesty osmy. Kilka lat potem do rodziny
dołaczyla Marylka. Na zasadzie zwiazku małżenskiego z Jej Synem.
Lubiła placek ziemniaczany z boczkiem, prażuchę ze skwarkami, zalewajkę
mrugającą pływajacymi oczami tłuszczu. Dwadzieścia pięć lat potem połykała
żyłkę długości metra ażeby upuścić sobie żołci.
Lubiła to. W czasie migreny ściskała sobie głowę białą chustką zmoczoną octem.
Uważała w głebi serca, ze nikt nie jest godzien być małżonkiem jej dziecka.
Suszyła makaron na wersalce.
Wierzyła święcie, że potem nigdy nie będzie tak dobrze jak kiedyś. I faktycznie
nigdy nie było. Brakowało czegoś ważnego. Może było żal, że czas przebiegł
szybko i nie zostawił dużo śladow.
Marylka nie mogła wiedzieć, ze nie będzie miała dzieci. Że dziesiątki, ba!
setki kilkogramow śledzi w oleju, smażonych, w śmietanie, w occie, ktore miała
upichcić w ciagu najbliższych dziesięcioleci znajdzie wielu wielbicieli, ale
nie będzie wśrod nich żadnego owocu ich miłosci. Kochała ryby. Przewoziła je z
wybrzeża do centrum w torbach, pociagiem, z przesiadką w Toruniu w środku nocy.
Potem w bagażniku fiata 126. I na jego tylnim siedzeniu przeznaczonym wyłącznie
na bagaże.
Robiła z nich prezenty teściowej i reszcie rodziny, ktorą kochała jak swoją.
Robiła też prezenty z ubrań, butow, metrow materiału, wydzierganych kapci, a
przede wszystkim z bezużytecznych nowinek technicznych w rodzaju pluszowego psa
szczekajacego przy każdym ruchu czegokolwiek w promieniu jednego metra.
Czasami ryby z wybrzeża zwoziła do centrum takze teściowa. Po kilku dniach
spędzonych na narzekaniu i wylegiwaniu sie przed telewizorem. Po wdychaniu jodu
na plaży. Po zabawie z pieskiem, ktorego traktowała troche jak wnuka. W
granicach zdrowego rozsadku.
Zasolone wegorze, opakowane w torebkę foliową po kilku godzinach podroży
puszczaly sok. Popychana nogami podrożnych torba spięta paskiem od spodni
plamiła podłogę przedziału, najpierw dyskretnie a potem bezwstydnie
powiekszającą się kałużą. „Kompot sie pani rozbił” informowali usłużnie
wspołpasażerowie. Zapach morza posuwał się w głąb przedziału.

Ania - 22 Mar 2004, 02:23

 Witaj!

 pomarszczone. I wielkie serce.

Nie wyszła za mąż za pierwszego chłopaka, bo miał nieładne nazwisko.


Takie miała wielkie serce, że z powodu nazwiska nie mogła wyjść za mąż...
strasznie mnie to zniechęciło do tego tekstu.
Twój początek to niezgrabna wyliczanka, która po paru linijkach sama się
plącze i miesza. Aczkolwiek styl masz ładny. Widać, że zebrałaś w sobie masę
pomyśłów, ale żeby tak na siłę wszystko wciskać na pierwsszą stronę...

Robiła z nich prezenty teściowej i reszcie rodziny, ktorą kochała jak


swoją.

Wiadomo o co chodzi , ale źle to wygląda.

Pozdrawiam,
Anna z Wawy

nbaume - 22 Mar 2004, 06:15

 Witaj!

 pomarszczone. I wielkie serce.
| Nie wyszła za mąż za pierwszego chłopaka, bo miał nieładne nazwisko.

Takie miała wielkie serce, że z powodu nazwiska nie mogła wyjść za mąż...


W sumie drugie z pierwszego nie wynika... Czy jak sie ma wielkie serce to
trzeba wychodzic za maz za kogos kto sie na przyklad nazywa Szmata? A moze
miala jeszcze inne powody zeby za niego nie wyjsc?

strasznie mnie to zniechęciło do tego tekstu.

Twój początek to niezgrabna wyliczanka, która po paru linijkach sama się
plącze i miesza.


pewnie jestes za bardzo zniechecona, zeby mi powiedziec co jest tak strasznie
poplatane?

| Robiła z nich prezenty teściowej i reszcie rodziny, ktorą kochała jak
swoją.

Wiadomo o co chodzi , ale źle to wygląda.


Czemu?

pozdrawiam serdecznie
Kalina

Pozdrawiam,
Anna z Wawy


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Ania - 22 Mar 2004, 09:17

Witam!

 |  pomarszczone. I wielkie serce.

| Nie wyszła za mąż za pierwszego chłopaka, bo miał nieładne nazwisko.

| Takie miała wielkie serce, że z powodu nazwiska nie mogła wyjść za
mąż...

W sumie drugie z pierwszego nie wynika... Czy jak sie ma wielkie serce to
trzeba wychodzic za maz za kogos kto sie na przyklad nazywa Szmata? A moze
miala jeszcze inne powody zeby za niego nie wyjsc?


T ja jestem  CZYTELNIKIEM i według mnie umieszczanie obok siebie tak
kontrastowych stwierdzeń to bzdura. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie tak
głupiego powodu na skreślenie miłości...a to, co dalej?... jeszcze tego nie
ma. Nie znam dalszego ciągu. Widzę tylko jeden argument, bardzo nietrafny.

 | Twój początek to niezgrabna wyliczanka, która po paru linijkach sama
się

| plącze i miesza.

pewnie jestes za bardzo zniechecona, zeby mi powiedziec co jest tak
strasznie
poplatane?


Po co ten atak?

zdanie, czyż nie?? Ja to właśnie robie, bez złośliwości. Nie znam Cię,
skupiam się na tekście... Potwornie mnie denerwuje, jak ktoś nie umie
przyjąć krytyki. Należy słuchać, uczyć się, nie popadać w skrajną ślepotę.

| Robiła z nich prezenty teściowej i reszcie rodziny, ktorą kochała jak
| swoją.

| Wiadomo o co chodzi , ale źle to wygląda.

Czemu?


Ponieważ kiedy piszesz "rodzina", nawet jesli nie spokrewniona ja odbieram
to jako właśnie rodzinę, już swoją. Pobierasz się z mężczyzną nie z rodziny,
on staje się Twoją rodziną, jego teściowie się nią stają itd.. to poprostu
kolejne spostrzeżenie czytelnika, coś co udarza.

Pozdrawiam,
Anna z Wawy

nbaume - 22 Mar 2004, 11:40

Witam!

 |  pomarszczone. I wielkie serce.
| Nie wyszła za mąż za pierwszego chłopaka, bo miał nieładne nazwisko.

| Takie miała wielkie serce, że z powodu nazwiska nie mogła wyjść za
mąż...

| W sumie drugie z pierwszego nie wynika... Czy jak sie ma wielkie serce to
| trzeba wychodzic za maz za kogos kto sie na przyklad nazywa Szmata? A moze
| miala jeszcze inne powody zeby za niego nie wyjsc?

T ja jestem  CZYTELNIKIEM i według mnie umieszczanie obok siebie tak
kontrastowych stwierdzeń to bzdura. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie tak
głupiego powodu na skreślenie miłości...a to, co dalej?... jeszcze tego nie
ma. Nie znam dalszego ciągu. Widzę tylko jeden argument, bardzo nietrafny.


umieszczenie tak kontrastowych stwierdzen to "bzdura"? chcesz powiedziec, ze to
absurdalne?
A co do "skreslenia milosci" - to gdzie tu byla mowa o milosci?

 | Twój początek to niezgrabna wyliczanka, która po paru linijkach sama
się
| plącze i miesza.

| pewnie jestes za bardzo zniechecona, zeby mi powiedziec co jest tak
strasznie
| poplatane?

Po co ten atak?


Jaki atak?

zdanie, czyż nie?? Ja to właśnie robie, bez złośliwości.
Nie znam Cię,
skupiam się na tekście... Potwornie mnie denerwuje, jak ktoś nie umie
przyjąć krytyki.


Z czego wnioskujesz ze nie umiem przyjac krytyki? Dla mnie twoje zdanie jest
interesujace, ale nie przykladam do niego az takiej wagi zeby ci sie rzucac do
gardla.
Nie rozmumiem po co sie tak denerwujesz. Najpierw po pierwszym zdaniu jestes
strasznie zniechecona do tekstu, ale w koncu czytasz go do konca, mowisz ze ci
sie nie podoba. Chcialabym widziec dlaczego, ale skoro jestes tak bardzo

czegos konkretnego? Tylko o to tu chodzilo.

Należy słuchać, uczyć się, nie popadać w skrajną ślepotę.

No wiesz,przesadzilas, do "skrajnej slepoty" jest mi naprawde jeszcze daleko.

| Robiła z nich prezenty teściowej i reszcie rodziny, ktorą kochała jak
| swoją.

| Wiadomo o co chodzi , ale źle to wygląda.

| Czemu?

Ponieważ kiedy piszesz "rodzina", nawet jesli nie spokrewniona ja odbieram
to jako właśnie rodzinę, już swoją. Pobierasz się z mężczyzną nie z rodziny,
on staje się Twoją rodziną, jego teściowie się nią stają itd..


i ta rodzine meza kocha sie zawsze zupelnie tak samo jak swoja? Ciekawe.

to poprostu

kolejne spostrzeżenie czytelnika


O.K. o to mi chodzilo, dzieki.

Czy jest jeszcze ktos kto chcialby skrytykowac (zanalizowac) moj tekst?

Kalina

Pozdrawiam,
Anna z Wawy


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

AQUA - 22 Mar 2004, 18:20

co myslicie o czyms takim (moze to bedzie poczatek czegos wiekszego)? Zero?
Moze byc? Podoba sie?


Witaj Kalina!
Niestety,ale...nie podoba mi się.Myślę,że Twój teks jest suchy,
mało emocjonalny i strasznie dużo chcesz powiedzieć w tym krótkim
fragmencie.Uważam,że gdybyś zaczęła inaczej niż wtłaczając czytelnikowi
do głowy całą masę zdarzeń mniej lub bardziej istotnych możnaby coś
z tego "wyciągnąć".

Pozdrawiam.

AQUA

nbaume - 23 Mar 2004, 02:50

| co myslicie o czyms takim (moze to bedzie poczatek czegos wiekszego)? Zero?
| Moze byc? Podoba sie?

Witaj Kalina!
Niestety,ale...nie podoba mi się.


Nie ma sprawy.

Myślę,że Twój teks jest suchy,

mało emocjonalny i strasznie dużo chcesz powiedzieć w tym krótkim
fragmencie.


Z ostatnim oczywiscie sie zgodze, bo to bylo zamierzone. co do suchy i malo
emocjonalny... Wg mnie suchy nie jest a czy musi byc emocjonalny? Krotko mowiac
mnie sie strasznie podoba, ale chodzi o to zeby podobalo sie tez innym,a skoro
sie nikomu nie podoba, wiec uznaje to za porazke:(

pozdrawiam
Kalina

AQUA

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Garbaty Aniol - 23 Mar 2004, 07:50

co myslicie o czyms takim (moze to bedzie poczatek czegos wiekszego)?
Zero?
Moze byc? Podoba sie?


Nie, zaraz powiem czemu.

moze brakowac jakichs polskich znakow


A co, kodowanie poleciało?;)

Marylka miala kobylaste zęby, rzadkie włosy po trwałej, zaczesane do tyłu,
trzy
coraz wieksze walki tluszczu na brzuchu. Paznokcie połdlugie, lekko
pomarszczone. I wielkie serce.


Klasyczny przykład dobrego początku zepsutego strasznie. Pierwsze zdanie
interesuje. A potem jakieś równoważniki. Po co?
To jednak jest problem warsztatowy, da się poprawić.

Nie wyszła za mąż za pierwszego chłopaka, bo miał nieładne nazwisko.
Drugiemu
uległa pomimo mięsistego zadartego nosa i sprzeciwu rodzicow obojga.
Spedziła
kilka kolejnych lat na szorowaniu drewnianej podłogi w koszarowym


mieszkaniu.

Jak rozumiem - dlatego, że miała wielkie serce - nazwisko jej nie pasiło. I
dlatego, że gość miał nos mięsisty, a ona mu jednak dała. Dobre, dobre...

I
na sprzedawaniu napojow gazowanych w kantynie.
Żołnierzom, ktorzy w Lany Poniedziałek biczowali ja gałązkami po łydkach,
do
krwi.



się, że lepiej trzeba było słuchać na polskim, jak pani mówiła o budowaniu
zdań.

Jej teściowa była wtedy jeszcze mężatką, choć już niedługo miała zostać
wdową i
na powrot mężatką. Tego jednak nie mogła jeszcze wiedzieć.


Dokładnie. Bo i skąd. Podobnie jak czytelnik, ale musisz go o tym
poinformować, bo przecież idiotą jest.

Miała jeszcze czas na dużo rzeczy, dopiero za czterdzieści lat wzięła


<ciach
Tak się zastanawiam - po co ten fragment w ogóle? Do czego Ci to potrzebne?
Kto tu jest główną bohaterką?

wszystkie
jego listy i dokumenty. Nie zastanowiła sie czemu. Może zabierały zbyt
dużo
miejsca w szufladzie.


Kolejny OGROMNY błąd. Może czytelnik nie wiedzieć. Może ona nie wiedzieć. TY
musisz wiedzieć. A skoro się nie zastanawiała, to nie komentuj, że jej
miejsce zajmowały.
<ciach
Lubiła to. W czasie migreny ściskała sobie głowę białą chustką zmoczoną


octem.

Jak rozumiem - ściskanie?

Uważała w głebi serca, ze nikt nie jest godzien być małżonkiem jej
dziecka.
Suszyła makaron na wersalce.


Widzisz bałagan, jaki tu wprowadzasz? Zredaguj czasem to co piszesz, to
naprawdę niewiele pracy wymaga. Szczególnie przy takim chaosie jak tutaj
jest...

<ciachMoże było żal, że czas przebiegł

szybko i nie zostawił dużo śladow.


I znów MOŻE? To szerokie i głębokie jest w wydaniu przez "rz".

Marylka nie mogła wiedzieć, ze nie będzie miała dzieci.


Dlaczego właściwie?

Że dziesiątki, ba!
setki kilkogramow śledzi w oleju, smażonych, w śmietanie, w occie, ktore
miała
upichcić w ciagu najbliższych dziesięcioleci znajdzie wielu wielbicieli,
ale
nie będzie wśrod nich żadnego owocu ich miłosci. Kochała ryby.


Dzieci jak rozumiem - też;)

<ciach
Mam pytanie, po przeczytaniu. O CZYM to jest? O rybach? O teściowej? O
Maryli?
Tak mi się zdaje, że NIKT tego nie wie. Łącznie z Tobą. A NIKT nie napisze
DOBREGO tekstu, gdy nie wie, o czym on ma być. Ty zaś nie wiesz, co widać z
samej budowy tekstu. I już nie chodzi o błędy stylistyczne, interpunkcyjne,
czy gramatyczne. Chodzi o to, że piszesz o wszystkim, bo nie wiesz, co

Pozdrawiam
GA

saint666 - 23 Mar 2004, 10:14

| Ponieważ kiedy piszesz "rodzina", nawet jesli nie spokrewniona
| ja odbieram to jako właśnie rodzinę, już swoją. Pobierasz się
| z mężczyzną nie z rodziny, on staje się Twoją rodziną,
| jego teściowie się nią stają itd..

i ta rodzine meza kocha sie zawsze zupelnie tak samo jak swoja?


Ciekawe.

Nie wiem jak to jest w Szwajcarii, ale w tej części Europy
w której ja mieszkam, nazywanie rodziny: "swoja / nie swoja"
jest nie do pomyślenia, więc w odbiorze to jest albo chamskie
albo niezrozumiałe.

pozdrawiam
saint666

nbaume - 23 Mar 2004, 13:35

| Marylka miala kobylaste zęby, rzadkie włosy po trwałej, zaczesane do tyłu,
trzy
| coraz wieksze walki tluszczu na brzuchu. Paznokcie połdlugie, lekko
| pomarszczone. I wielkie serce.

Klasyczny przykład dobrego początku zepsutego strasznie. Pierwsze zdanie
interesuje. A potem jakieś równoważniki. Po co?


Rownowazniki istnieja w literaturze, nie?

| Nie wyszła za mąż za pierwszego chłopaka, bo miał nieładne nazwisko.
Drugiemu
| uległa pomimo mięsistego zadartego nosa i sprzeciwu rodzicow obojga.
Spedziła
| kilka kolejnych lat na szorowaniu drewnianej podłogi w koszarowym
mieszkaniu.

Jak rozumiem - dlatego, że miała wielkie serce - nazwisko jej nie pasiło. I
dlatego, że gość miał nos mięsisty, a ona mu jednak dała. Dobre, dobre...


Nadinterpretujesz:) Problem chyba w tym, ze moja bohaterka istnieje w

moze sie to wydac karykatura tak jak tobie (zreszta innym tez). Czyli, ze nie
przedstawilam jej dobrze.

| I
| na sprzedawaniu napojow gazowanych w kantynie.
| Żołnierzom, ktorzy w Lany Poniedziałek biczowali ja gałązkami po łydkach,
do
| krwi.


Czego mi gratulujesz?

Jeśli tak - to wydaje mi

się, że lepiej trzeba było słuchać na polskim, jak pani mówiła o budowaniu
zdań.


Sluchalam, sluchalam, ale tak dawno to bylo, ze juz nic nie pamietam.

| Miała jeszcze czas na dużo rzeczy, dopiero za czterdzieści lat wzięła
<ciach
Tak się zastanawiam - po co ten fragment w ogóle? Do czego Ci to potrzebne?
Kto tu jest główną bohaterką?


A musi byc JEDNA glowna bohaterka? Dwie glowne bohaterki nie mieszcza sie w
granicach normy?

wszystkie
| jego listy i dokumenty. Nie zastanowiła sie czemu. Może zabierały zbyt
dużo
| miejsca w szufladzie.

Kolejny OGROMNY błąd. Może czytelnik nie wiedzieć. Może ona nie wiedzieć. TY
musisz wiedzieć. A skoro się nie zastanawiała, to nie komentuj, że jej
miejsce zajmowały.
<ciach
| Lubiła to. W czasie migreny ściskała sobie głowę białą chustką zmoczoną
octem.

Jak rozumiem - ściskanie?


Polykanie zylki.

| Marylka nie mogła wiedzieć, ze nie będzie miała dzieci.

Dlaczego właściwie?


A skad niby mialaby to wiedziec?

| Że dziesiątki, ba!
| setki kilkogramow śledzi w oleju, smażonych, w śmietanie, w occie, ktore
miała
| upichcić w ciagu najbliższych dziesięcioleci znajdzie wielu wielbicieli,
ale
| nie będzie wśrod nich żadnego owocu ich miłosci. Kochała ryby.

Dzieci jak rozumiem - też;)


Jasne!

Mam pytanie, po przeczytaniu. O CZYM to jest? O rybach? O teściowej? O
Maryli?
Tak mi się zdaje, że NIKT tego nie wie. Łącznie z Tobą. A NIKT nie napisze
DOBREGO tekstu, gdy nie wie, o czym on ma być. Ty zaś nie wiesz, co widać z
samej budowy tekstu. I już nie chodzi o błędy stylistyczne, interpunkcyjne,
czy gramatyczne. Chodzi o to, że piszesz o wszystkim, bo nie wiesz, co


Ale mnie zjechales! Az mi serce mocniej zabilo, serio!
Tymniemniej dosyc to konstruktywne.
Przemyslalam i stwierdzam, ze faktycznie sama nie wiem o czym to jest. Jest o
wszystkim, bo (jeszcze) nie wiem o czym ma byc w szczegolnosci.
Dzieki za poswiecenie czasu na analize.
Jeszcze nie wiem czy popracjue nad tym tekstem, ale pewnie tak. Jesli splodze
cos nowego chetnie po raz kolejny nadstawie karku!

pozdrawiam cie jak i innych grupowiczow!
Kalina

Pozdrawiam
GA


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Garbaty Aniol - 24 Mar 2004, 05:41

Hej,

| Marylka miala kobylaste zęby, rzadkie włosy po trwałej, zaczesane do
tyłu,
| trzy
| coraz wieksze walki tluszczu na brzuchu. Paznokcie połdlugie, lekko
| pomarszczone. I wielkie serce.

| Klasyczny przykład dobrego początku zepsutego strasznie. Pierwsze zdanie
| interesuje. A potem jakieś równoważniki. Po co?

Rownowazniki istnieja w literaturze, nie?


Rytm też:)

<ciach

| Jak rozumiem - dlatego, że miała wielkie serce - nazwisko jej nie
pasiło. I
| dlatego, że gość miał nos mięsisty, a ona mu jednak dała. Dobre,
dobre...

Nadinterpretujesz:) Problem chyba w tym, ze moja bohaterka istnieje w

zewnatrz
moze sie to wydac karykatura tak jak tobie (zreszta innym tez). Czyli, ze
nie
przedstawilam jej dobrze.


Nie. Po prostu zrobiłaś totalny chaos. I nie nadinterpretowałem, tylko
wyciągałem logiczne wnioski z logiki wypowiedzi. A że ta szwankuje... i moja
interpretacja szwankuje.

| I
| na sprzedawaniu napojow gazowanych w kantynie.
| Żołnierzom, ktorzy w Lany Poniedziałek biczowali ja gałązkami po
łydkach,
| do
| krwi.

Czego mi gratulujesz?


Nieprzeczytania. Braku umiejętności pisania.

Jeśli tak - to wydaje mi
| się, że lepiej trzeba było słuchać na polskim, jak pani mówiła o
budowaniu
| zdań.

Sluchalam, sluchalam, ale tak dawno to bylo, ze juz nic nie pamietam.


I nie piszesz nic na co dzień? Że też tacy się za pisanie literatury chcą
brać...

| Miała jeszcze czas na dużo rzeczy, dopiero za czterdzieści lat wzięła
| <ciach
| Tak się zastanawiam - po co ten fragment w ogóle? Do czego Ci to
potrzebne?
| Kto tu jest główną bohaterką?

A musi byc JEDNA glowna bohaterka? Dwie glowne bohaterki nie mieszcza sie
w
granicach normy?


Nie w takim tekście. Poza tym - piszesz o Maryli, o teściowej i znów o
Maryli a jedno do drugiego ma się jak piernik do wiatraka. Choć
ostatecznie - w Holandii pewnie też pierniki robią:)

<ciach|
 | Lubiła to. W czasie migreny ściskała sobie głowę białą chustką zmoczoną

| octem.

| Jak rozumiem - ściskanie?

Polykanie zylki.


To tego nie ma:)

| Marylka nie mogła wiedzieć, ze nie będzie miała dzieci.

| Dlaczego właściwie?

A skad niby mialaby to wiedziec?


A co to - badań nie ma?

<ciach

| Kochała ryby.

| Dzieci jak rozumiem - też;)

Jasne!


To napisz.

| Mam pytanie, po przeczytaniu. O CZYM to jest? O rybach? O teściowej? O
| Maryli?
| Tak mi się zdaje, że NIKT tego nie wie. Łącznie z Tobą. A NIKT nie
napisze
| DOBREGO tekstu, gdy nie wie, o czym on ma być. Ty zaś nie wiesz, co
widać z
| samej budowy tekstu. I już nie chodzi o błędy stylistyczne,
interpunkcyjne,
| czy gramatyczne. Chodzi o to, że piszesz o wszystkim, bo nie wiesz, co

Ale mnie zjechales! Az mi serce mocniej zabilo, serio!
Tymniemniej dosyc to konstruktywne.


Niektórzy tu poczuli już się zjechani. A teraz mnie mailami zasypują, że tu
puścili tekst, tam...
Chyba qrde dobry człowiek jestem.

Przemyslalam i stwierdzam, ze faktycznie sama nie wiem o czym to jest.
Jest o
wszystkim, bo (jeszcze) nie wiem o czym ma byc w szczegolnosci.


Tak to już bywa ze specjalistami. Przypieprzą się wszystkiego;)
O czym autor nawet nie wie;)

Dzieki za poswiecenie czasu na analize.


Moja droga, gdyby to była analiza - dostałabyś pewnie z cztery strony
poprawek:)

Jeszcze nie wiem czy popracjue nad tym tekstem, ale pewnie tak. Jesli
splodze
cos nowego chetnie po raz kolejny nadstawie karku!


Oby to nie była grafomania taka jak to.
I obyś już wiedziała, O CZYM piszesz.

Pozdro
GA

Paweł - 24 Mar 2004, 05:51

T ja jestem  CZYTELNIKIEM i według mnie umieszczanie obok siebie tak
kontrastowych stwierdzeń to bzdura. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie
tak
głupiego powodu na skreślenie miłości...a to, co dalej?... jeszcze tego
nie
ma. Nie znam dalszego ciągu. Widzę tylko jeden argument, bardzo nietrafny.


a ja widzę tylko jedno na tej grupie ciągłe, nieustanne zniechęcanie ludzi
do pisania,
przecież to są amatorzy, trochę wyrozumiałości. Jak was momentami czytam to
mam wrażenie, że te wszystkie posty pisze P. Kuba Wojewódzki ze swoim
talentem do krytykowania ludzi. Jedyne co większość z was potrafi tu robić
to skutecznie zniechęcać ludzi....

AQUA - 24 Mar 2004, 06:45

a ja widzę tylko jedno na tej grupie ciągłe, nieustanne zniechęcanie ludzi
do pisania,


Może jednak nie czytasz zbyt uważnie?

przecież to są amatorzy, trochę wyrozumiałości. Jak was momentami czytam to
mam wrażenie, że te wszystkie posty pisze P. Kuba Wojewódzki ze swoim
talentem do krytykowania ludzi. Jedyne co większość z was potrafi tu robić
to skutecznie zniechęcać ludzi....


Zupełnie nie zgadzam się z Tobą.Jeżeli ktoś mówi mi"przecztaj i powiedz,
co o tym sądzisz", odpowiadam zgodnie z prawdą:podoba mi się lub nie
(względnie coś mnie zainteresowało,coś mi pozostanie,czasem jestem pewna,
że już nigdy do tego nie wrócę).
Tu chyba nie chodzi o zniechęcenie kogokolwiek(jeśli ktoś lubi pisać
i w tym się odnajduje,żadna krytyka nie odwiedzie go od tego)...
Krytyka bywa konstruktywna,przynajmniej ja zawsze tak ją odbieram.
Staram się z niej wyciągać wnioski,może zabrzmi to banalnie,ale również
sztuką jest nauka na własnych błędach.
I na koniec dodam,że to nie nowość,że właściwie chyba każdy woli być
chwalony,nie krytykowany,ale...nawet jeśli słyszę:"to beznadziejne"-jest
to dla mnie swojego rodzaju mobilizacja.

Pozdrawiam.

AQUA

nbaume - 24 Mar 2004, 07:15


| Czego mi gratulujesz?

Nieprzeczytania. Braku umiejętności pisania.


A ty przeczytales przed wyslaniem? I jestes mistrzem logiki, prawda?

| Jeśli tak - to wydaje mi
| się, że lepiej trzeba było słuchać na polskim, jak pani mówiła o
budowaniu
| zdań.

| Sluchalam, sluchalam, ale tak dawno to bylo, ze juz nic nie pamietam.

I nie piszesz nic na co dzień? Że też tacy się za pisanie literatury chcą
brać...


Sluchaj, co dla ciebie znaczy literatura?? Moze zabronisz mi pisac tylko
dlatego ze jestem grafomanka?

| Miała jeszcze czas na dużo rzeczy, dopiero za czterdzieści lat wzięła
| <ciach
| Tak się zastanawiam - po co ten fragment w ogóle? Do czego Ci to
potrzebne?
| Kto tu jest główną bohaterką?

| A musi byc JEDNA glowna bohaterka? Dwie glowne bohaterki nie mieszcza sie
w
| granicach normy?

Nie w takim tekście. Poza tym - piszesz o Maryli, o teściowej i znów o
Maryli a jedno do drugiego ma się jak piernik do wiatraka. Choć
ostatecznie - w Holandii pewnie też pierniki robią:)


??? Gratuluje humoru, boki zrywac:)

<ciach|
 | Lubiła to. W czasie migreny ściskała sobie głowę białą chustką zmoczoną
| octem.

| Jak rozumiem - ściskanie?

| Polykanie zylki.

To tego nie ma:)


Czego nie ma?

| Marylka nie mogła wiedzieć, ze nie będzie miała dzieci.

| Dlaczego właściwie?

| A skad niby mialaby to wiedziec?

A co to - badań nie ma?


Jak masz dwadziescia lat i wychodzisz za maz to sobie robisz badania, ktore na
100 procent ci powiedza, ze na pewno nie bedziesz miala dzieci. Zwlaszcza, ze
to lata piecdziesiate.

<ciach
| Kochała ryby.

| Dzieci jak rozumiem - też;)

| Jasne!

To napisz.


Po co - przeciez sie domysliles.

| Mam pytanie, po przeczytaniu. O CZYM to jest? O rybach? O teściowej? O
| Maryli?
| Tak mi się zdaje, że NIKT tego nie wie. Łącznie z Tobą. A NIKT nie
napisze
| DOBREGO tekstu, gdy nie wie, o czym on ma być. Ty zaś nie wiesz, co
widać z
| samej budowy tekstu. I już nie chodzi o błędy stylistyczne,
interpunkcyjne,
| czy gramatyczne. Chodzi o to, że piszesz o wszystkim, bo nie wiesz, co

| Ale mnie zjechales! Az mi serce mocniej zabilo, serio!
| Tymniemniej dosyc to konstruktywne.

Niektórzy tu poczuli już się zjechani. A teraz mnie mailami zasypują, że tu
puścili tekst, tam...
Chyba qrde dobry człowiek jestem.


Troche nosa zadzierasz, ale moze byc.

| Przemyslalam i stwierdzam, ze faktycznie sama nie wiem o czym to jest.
Jest o
| wszystkim, bo (jeszcze) nie wiem o czym ma byc w szczegolnosci.

Tak to już bywa ze specjalistami. Przypieprzą się wszystkiego;)
O czym autor nawet nie wie;)


Tez ci puszcze oko;)

| Dzieki za poswiecenie czasu na analize.

Moja droga, gdyby to była analiza - dostałabyś pewnie z cztery strony
poprawek:)


O kurcze, to lepiej nie wysylaj, moj drogi.

| Jeszcze nie wiem czy popracjue nad tym tekstem, ale pewnie tak. Jesli
splodze
| cos nowego chetnie po raz kolejny nadstawie karku!

Oby to nie była grafomania taka jak to.
I obyś już wiedziała, O CZYM piszesz.


Moze to bedzie grafomania moze nie. Zobacze jeszcze.

na razie
Kalina

Pozdro
GA


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Paweł - 24 Mar 2004, 07:44

Zupełnie nie zgadzam się z Tobą.Jeżeli ktoś mówi mi"przecztaj i powiedz,
co o tym sądzisz", odpowiadam zgodnie z prawdą:podoba mi się lub nie
(względnie coś mnie zainteresowało,coś mi pozostanie,czasem jestem pewna,
że już nigdy do tego nie wrócę).


To prawda, prawić pięknych słówek nie ma sensu ale krytyka krytyce nie
równa.
Ja lubie pisać i w miare często to robie ale na tej grupie nie zamieścił bym
ani jednego opowiadania bo wasze słowa zniechęciły by mnie totalnie.
Gdzie indziej pisze i również dostaje słowa krytyki ale ta "wasza" jest po
prostu zniechęcająca.

Joanna Robakowska - 24 Mar 2004, 10:14


a ja widzę tylko jedno na tej grupie ciągłe, nieustanne zniechęcanie ludzi
do pisania,
przecież to są amatorzy, trochę wyrozumiałości.


zacznijmy od zdefiniowania słowa "amator" w tym kontekście - jeżeli dobrze
rozumiem masz na myśli kogoś, kto nie ma dużego doświadczenia w pisaniu, a
co za tym idzie (choć nie zawsze) nie pisze zbyt dobrze.
ergo - powiedziałeś mniej więcej: "gdy ktoś nie umie pisać, bądźcie
wyrozumiali i nie mówcie mu, że nie umie pisać."

myślę, że nie wymaga to komentarza :)

pozdrawiam

nbaume - 24 Mar 2004, 13:15



| a ja widzę tylko jedno na tej grupie ciągłe, nieustanne zniechęcanie ludzi
| do pisania,
| przecież to są amatorzy, trochę wyrozumiałości.

zacznijmy od zdefiniowania słowa "amator" w tym kontekście - jeżeli dobrze
rozumiem masz na myśli kogoś, kto nie ma dużego doświadczenia w pisaniu, a
co za tym idzie (choć nie zawsze) nie pisze zbyt dobrze.


To moze zdefiniujesz siebie jako pisarke-amatorke?

ergo - powiedziałeś mniej więcej: "gdy ktoś nie umie pisać, bądźcie
wyrozumiali i nie mówcie mu, że nie umie pisać."


Ludzie, tu chodzi przede wszystkim o ZABAWE! Chyba wiekszosc z was zdaje sobie
sprawe, ze do Marqueza mu daleko, ale czy to w sumie wazne? Lubicie pisac wiec
piszcie!
A czy wiekszosc z was ma jakis talent to inna sprawa. To samo dotyczy wydania
ksiazki i osiagniecia sukcesu.
Troche dystansu nie zaszkodzi!

pozdrawiam
pisarka Kalina

myślę, że nie wymaga to komentarza :)

pozdrawiam

Tumor Mozgowicz - 24 Mar 2004, 13:44


| a ja widzę tylko jedno na tej grupie ciągłe, nieustanne zniechęcanie
| ludzi do pisania,


Więc pewnie widzisz nie wszystko, bo jest na tej grupie mnóstow osób, które
poświęcają swój cenny czas, żeby zaanlizować czyjąś pracę i powiedzieć co o
tym myślą w zgodzie ze swoim sumieniem. Są też i tacy, którzy punkt po
punkcie wskazują podstawowe błędy. Oczywiście jest też troche takich, które
są złośliwe, ale to tak jak w RL. Kwestia to odróżnić dobre rady, których
IMO jest tu dużo więcej, od przeniosionej frustracji.

| przecież to są amatorzy, trochę wyrozumiałości.


tu też się mylisz, bo wiele osób zdobywało na tej grupie pierwsze szlify i
już od jakiegoś czasu publikują.

| Jak was momentami czytam to mam wrażenie, że te wszystkie posty
| pisze P. Kuba Wojewódzki ze swoim talentem do krytykowania ludzi.


Kuba Wojewódzki, mimo pewnych uchybień w klasycznym modelu wychowania, jest
IMHO ostatnim niepokornym w tym kraju i bez takich jak on wkrótce wszyscy
będziemy łykać mainstreamowy szajs w rodzaju M jak Miłość.

Joanna Robakowska - 24 Mar 2004, 16:09


To moze zdefiniujesz siebie jako pisarke-amatorke?


a o co Ci chodzi właściwie?
jeżeli w ogóle miałabym określić się słowem "pisarka" (choć to
nieporozumienie), to z pewnością możnaby dodać "amatorka" - cokolwiek to
oznacza. to słowo może mieć wiele znaczeń - ja próbowałam się domyślić w
jakim znaczeniu użył go Paweł, bo z jego wypowiedzi wynika, że amator nie
zasługuje na poważne traktowanie.

Ludzie, tu chodzi przede wszystkim o ZABAWE!


i tu się mylisz. wiele osób pokazujących tu swoje teksty, traktuje to
jaknajbardziej poważnie - nie liczy na żadną taryfę ulgową, oczekuje
najsurowszej krytyki, bo zależy im na jakości tego, co piszą. jak odróżnić
tych, co chcą się zabawić od tych, którzy chcą się czegoś nauczyć?

Troche dystansu nie zaszkodzi!


trochę - to znaczy ile? a może dzielić tym dystansem według "zasług" - im
gorzej ktoś pisze, z tym większym dystansem go oceniać. po co zatem
umieściłaś tu swój tekst, pisarko Kalino, skoro nie oczekiwałaś prawdziwej
oceny?

pozdrawiam
pisarka Kalina


pozdrawiam

kard - 24 Mar 2004, 16:13


| a ja widzę tylko jedno na tej grupie ciągłe, nieustanne zniechęcanie
| ludzi do pisania,


mowisz tak, jakbys oczekiwal kolka wzajemnej adoracji. ja cie poklepie po
glowce i podrapie miedzy plecami twoje ego, a ty zrobisz to samo dla mnie.
przeciez nie o to chodzi. nie da sie (poza wyjatkowymi wyjatkami) nauczyc
sie czegokolwiek, jesli sie nie jest swiadomym popelnianych bledow. tu
natomiast bardzo szybko mozna sie o nich dowiedziec. :] jak dla mnie -
niewatpliwa zaleta.

kard

nbaume - 25 Mar 2004, 03:10

| Ludzie, tu chodzi przede wszystkim o ZABAWE!

i tu się mylisz. wiele osób pokazujących tu swoje teksty, traktuje to
jaknajbardziej poważnie - nie liczy na żadną taryfę ulgową, oczekuje
najsurowszej krytyki, bo zależy im na jakości tego, co piszą. jak odróżnić
tych, co chcą się zabawić od tych, którzy chcą się czegoś nauczyć?


Ze traktuja to powaznie to zauwazylam:)
Troszke dystansu i troszke zabawy moze by rozluznilo nieco klimat na tej
grupie, bo jest tu sztywno i nudno.

| Troche dystansu nie zaszkodzi!

trochę - to znaczy ile? a może dzielić tym dystansem według "zasług" - im
gorzej ktoś pisze, z tym większym dystansem go oceniać.


Nie chodzilo mi o dystans oceny, raczej w ogole o dystans do "pisarstwa" jako
takiego. Slyszalas, ze pisarzem jest kazdy kto potrafi pisac? wierzysz swiecie,
ze zawarta na tej grupie krytyka jest najwyzszych lotow? Przeciez oceniaja cie
jedynie inny piszacy-amatorzy(z wyjatkiem dwoch trzech osob, ktore o pisaniu
wiedza cos wiecej). Oceniaja jedynie, moim zdaniem, jako czytelnicy. Nie
twierdze, ze taka krytyka jest nic nie warta. Wystawienie sie na krytyke
czytelnikow jest jak najbardziej uzyteczne. Ale zeby przywiazywac do tego tak
wielka wage jak robia to tutaj niektorzy to moim zdaniem przesada.

umieściłaś tu swój tekst, pisarko Kalino, skoro nie oczekiwałaś prawdziwej
oceny?


Czego oczekiwalam? Dowiedziec sie "co sadza inni", chyba tylko tego. Nie
oczekiwalam, zeby mi powiedziano, ze mam wielki talent ani ze jestem
beznadziejna... Oczekiwalam krytyki tekstu. I w sumie sie nie zawiodlam.

z pisarskim pozdrowieniem
Kalina

pozdrawiam

Tumor Mozgowicz - 25 Mar 2004, 03:25

| Przeciez oceniaja cie jedynie inny
| piszacy-amatorzy(z wyjatkiem dwoch trzech osob, ktore o pisaniu
| wiedza cos wiecej). Oceniaja jedynie, moim zdaniem, jako czytelnicy.
| Nie twierdze, ze taka krytyka jest nic nie warta.


Raczysz chyba żartować. Czytelnicy to najlepsi recenzenci, bo jeśli tylko są
szczerzy, walą ci prostu z mostu, czy im się coś podoba, czy nie, bez
wnikania w kwestie warsztatowe. W efekcie przecież piszesz dla nich, a nie
dla garstki wyrobionych krytyków. Ale tych drugich też nie powinnaś
lekceważyć, bo ich rady bywają nieocenione przy kwestiach technicznych.

| Wystawienie sie na
| krytyke czytelnikow jest jak najbardziej uzyteczne. Ale zeby
| przywiazywac do tego tak wielka wage jak robia to tutaj niektorzy to
| moim zdaniem przesada.


Więc nie przywiązuj żadnej wagi i zrób "unsubsribe". Tylko to od razu rodzi
pytanie, po co wystawiasz tu swoje teksty. Zastanawiałaś się kiedyś nad tym
na poważnie?

nbaume - 25 Mar 2004, 04:00

| Przeciez oceniaja cie jedynie inny
| piszacy-amatorzy(z wyjatkiem dwoch trzech osob, ktore o pisaniu
| wiedza cos wiecej). Oceniaja jedynie, moim zdaniem, jako czytelnicy.
| Nie twierdze, ze taka krytyka jest nic nie warta.

Raczysz chyba żartować. Czytelnicy to najlepsi recenzenci, bo jeśli tylko są
szczerzy, walą ci prostu z mostu,


A czy ja mowie ze nie wala?

czy im się coś podoba, czy nie, bez

wnikania w kwestie warsztatowe.


I nie szkoda ze bez wnikania w kwestie warsztatowe? Dla przyszlych tworcow,
ktorzy tu pretenduja zdobywac szlify to nie ma znaczenia?

W efekcie przecież piszesz dla nich, a nie

dla garstki wyrobionych krytyków.


Jedno drugie uzupelnia. Pisanie wylacznie dla publicznosci moze byc skonczona
szmira bez zadnej wartosci.

Ale tych drugich też nie powinnaś

lekceważyć, bo ich rady bywają nieocenione przy kwestiach technicznych.


Tumor, czy ja powiedzialam cos co by temu przeczylo?

| Wystawienie sie na
| krytyke czytelnikow jest jak najbardziej uzyteczne. Ale zeby
| przywiazywac do tego tak wielka wage jak robia to tutaj niektorzy to
| moim zdaniem przesada.

Więc nie przywiązuj żadnej wagi i zrób "unsubsribe".


Pozwol ze sama zadecyduje.

Tylko to od razu rodzi

pytanie, po co wystawiasz tu swoje teksty.



Zastanawiałaś się kiedyś nad tym

na poważnie?


"Na powaznie?" Nie. Na powaznie sie nie zastanowilam. Nie wiedzialam, ze trzeba
sie na powaznie zastanowic nad publikowaniem tekstow na tej szacownej grupie.
To jest zapisane w statucie? Przyznam sie ze nie przeczytalam.

z pisarskim pozdrowieniem
Kalina

ps. Jak przerobie Marylke to moge ja jeszcze wstawic czy jestem zupelnie
spalona??

--
Pozdrawiam,
Tumor Mózgowicz;
UWAGA: Aby odpisać mi bezpośrednio odwróć moje imię w adresie e-mail.
"Of all the things I've lost, I miss my mind the most!" - Ozzy Osbourne.


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

nbaume - 25 Mar 2004, 04:00

| Przeciez oceniaja cie jedynie inny
| piszacy-amatorzy(z wyjatkiem dwoch trzech osob, ktore o pisaniu
| wiedza cos wiecej). Oceniaja jedynie, moim zdaniem, jako czytelnicy.
| Nie twierdze, ze taka krytyka jest nic nie warta.

Raczysz chyba żartować. Czytelnicy to najlepsi recenzenci, bo jeśli tylko są
szczerzy, walą ci prostu z mostu,


A czy ja mowie ze nie wala?

czy im się coś podoba, czy nie, bez

wnikania w kwestie warsztatowe.


I nie szkoda ze bez wnikania w kwestie warsztatowe? Dla przyszlych tworcow,
ktorzy tu pretenduja zdobywac szlify to nie ma znaczenia?

W efekcie przecież piszesz dla nich, a nie

dla garstki wyrobionych krytyków.


Jedno drugie uzupelnia. Pisanie wylacznie dla publicznosci moze byc skonczona
szmira bez zadnej wartosci.

Ale tych drugich też nie powinnaś

lekceważyć, bo ich rady bywają nieocenione przy kwestiach technicznych.


Tumor, czy ja powiedzialam cos co by temu przeczylo?

| Wystawienie sie na
| krytyke czytelnikow jest jak najbardziej uzyteczne. Ale zeby
| przywiazywac do tego tak wielka wage jak robia to tutaj niektorzy to
| moim zdaniem przesada.

Więc nie przywiązuj żadnej wagi i zrób "unsubsribe".


Pozwol ze sama zadecyduje.

Tylko to od razu rodzi

pytanie, po co wystawiasz tu swoje teksty.



Zastanawiałaś się kiedyś nad tym

na poważnie?


"Na powaznie?" Nie. Na powaznie sie nie zastanowilam. Nie wiedzialam, ze trzeba
sie na powaznie zastanowic nad publikowaniem tekstow na tej szacownej grupie.
To jest zapisane w statucie? Przyznam sie ze nie przeczytalam.

z pisarskim pozdrowieniem
Kalina

ps. Jak przerobie Marylke to moge ja jeszcze wstawic czy jestem zupelnie
spalona??

--
Pozdrawiam,
Tumor Mózgowicz;
UWAGA: Aby odpisać mi bezpośrednio odwróć moje imię w adresie e-mail.
"Of all the things I've lost, I miss my mind the most!" - Ozzy Osbourne.


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

saint666 - 25 Mar 2004, 04:23

tu też się mylisz, bo wiele osób zdobywało na tej grupie pierwsze
szlify i już od jakiegoś czasu publikują.


Jeśli rozumieć, że chodzi o "więcej niż dwie osoby" które
"więcej niż raz publikowały w postaci papierowej o nakładzie
większym niż dziesięć sztuk" i "przed swoim debiutem
bywali na grupie", to ja jestem niedoinformowany.
Proszę o ujawnienie grupie kilka z tych osób.
Na pohybel niedowiarkom...

saint666

Tumor Mozgowicz - 25 Mar 2004, 04:27

| | Przeciez oceniaja cie jedynie inny
| | piszacy-amatorzy(z wyjatkiem dwoch trzech osob, ktore o pisaniu
| | wiedza cos wiecej). Oceniaja jedynie, moim zdaniem, jako
| | czytelnicy. Nie twierdze, ze taka krytyka jest nic nie warta.

| Raczysz chyba żartować. Czytelnicy to najlepsi recenzenci, bo jeśli
| tylko są szczerzy, walą ci prostu z mostu,

| A czy ja mowie ze nie wala?


Mówisz, ale w tonie pełnym żalu.

| czy im się coś podoba, czy nie, bez
| wnikania w kwestie warsztatowe.

| I nie szkoda ze bez wnikania w kwestie warsztatowe?


Szkoda.

Dla przyszlych

| tworcow, ktorzy tu pretenduja zdobywac szlify to nie ma znaczenia?


Ma.

| W efekcie przecież piszesz dla nich, a nie
| dla garstki wyrobionych krytyków.

| Jedno drugie uzupelnia. Pisanie wylacznie dla publicznosci moze byc
| skonczona szmira bez zadnej wartosci.


Może być.

| Ale tych drugich też nie powinnaś
| lekceważyć, bo ich rady bywają nieocenione przy kwestiach
| technicznych.

| Tumor, czy ja powiedzialam cos co by temu przeczylo?


Tak.

| | Wystawienie sie na
| | krytyke czytelnikow jest jak najbardziej uzyteczne. Ale zeby
| | przywiazywac do tego tak wielka wage jak robia to tutaj niektorzy
| | to moim zdaniem przesada.

| Więc nie przywiązuj żadnej wagi i zrób "unsubsribe".

| Pozwol ze sama zadecyduje.


OK.

| Tylko to od razu rodzi
| pytanie, po co wystawiasz tu swoje teksty.


Doprawdy?

| Zastanawiałaś się kiedyś nad tym
| na poważnie?

| "Na powaznie?" Nie. Na powaznie sie nie zastanowilam. Nie
| wiedzialam, ze trzeba sie na powaznie zastanowic nad publikowaniem
| tekstow na tej szacownej grupie. To jest zapisane w statucie?
| Przyznam sie ze nie przeczytalam.


Nie mówię o zastanawianiu się na poważnie nad publikowaniem na grupie php,
tylko o tym czy zastanawiałaś się na poważnie w jakim celu ty to zrobiłaś.
Czego oczekujesz?

| ps. Jak przerobie Marylke to moge ja jeszcze wstawic czy jestem
| zupelnie spalona??


Pewnie. Wal jak w dym.

Tumor Mozgowicz - 25 Mar 2004, 04:31

| tu też się mylisz, bo wiele osób zdobywało na tej grupie pierwsze
| szlify i już od jakiegoś czasu publikują.

| Jeśli rozumieć, że chodzi o "więcej niż dwie osoby" które
| "więcej niż raz publikowały w postaci papierowej o nakładzie
| większym niż dziesięć sztuk" i "przed swoim debiutem
| bywali na grupie", to ja jestem niedoinformowany.
| Proszę o ujawnienie grupie kilka z tych osób.
| Na pohybel niedowiarkom...


OK. Wycofuję słowo "wiele". W każdym razie takie osoby istnieją.
Dociekliwych odsyłam do archiwum.

nbaume - 25 Mar 2004, 06:35

| | Raczysz chyba żartować. Czytelnicy to najlepsi recenzenci, bo jeśli
| | tylko są szczerzy, walą ci prostu z mostu,

| A czy ja mowie ze nie wala?

Mówisz, ale w tonie pełnym żalu.


Nie o zal tu chodzi, ale o odrobinke realizmu:)

| Tylko to od razu rodzi
| | pytanie, po co wystawiasz tu swoje teksty.

Doprawdy?



po co

umieściłaś tu swój tekst, pisarko Kalino, skoro nie oczekiwałaś prawdziwej
oceny?


Czego oczekiwalam? Dowiedziec sie "co sadza inni", chyba tylko tego. Nie
oczekiwalam, zeby mi powiedziano, ze mam wielki talent ani ze jestem
beznadziejna... Oczekiwalam krytyki tekstu. I w sumie sie nie zawiodlam.

Nie mówię o zastanawianiu się na poważnie nad publikowaniem na grupie php,
tylko o tym czy zastanawiałaś się na poważnie w jakim celu ty to zrobiłaś.
Czego oczekujesz?


j.w.
skoro oczekujesz ode mnie zebym sie powaznie zastanowila przed opublikowaniem
tutaj to chyba dotyczy to tez wszystkich innych? Logika!

a jakie ty masz oczekiwania w stosunku do tej grupy?

pozdrawiam serdecznie
Kalina

--
Pozdrawiam,
Tumor Mózgowicz;


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Joanna Robakowska - 25 Mar 2004, 06:45


wierzysz swiecie,
ze zawarta na tej grupie krytyka jest najwyzszych lotow?
Wystawienie sie na krytyke
czytelnikow jest jak najbardziej uzyteczne. Ale zeby przywiazywac do tego
tak
wielka wage jak robia to tutaj niektorzy to moim zdaniem przesada.
Czego oczekiwalam? Dowiedziec sie "co sadza inni", chyba tylko tego. Nie
oczekiwalam, zeby mi powiedziano, ze mam wielki talent ani ze jestem
beznadziejna... Oczekiwalam krytyki tekstu. I w sumie sie nie zawiodlam.

Krotko mowiac
mnie sie strasznie podoba, ale chodzi o to zeby podobalo sie tez innym,a
skoro
sie nikomu nie podoba, wiec uznaje to za porazke:(


nie chce mi się komentować

saint666 - 25 Mar 2004, 06:49

Dociekliwych odsyłam do archiwum.


Tak, to też jest sposób, żeby zamknąć rozmówcy gębę.
Śmiem twierdzić, że w archiwum z ostatnich kilkunastu miesięcy
nie ma zapisu nawet o jednym przypadku takiej osoby.

saint666

Tumor Mozgowicz - 25 Mar 2004, 07:01

| | Raczysz chyba żartować. Czytelnicy to najlepsi recenzenci, bo
| | jeśli tylko są szczerzy, walą ci prostu z mostu,

| | A czy ja mowie ze nie wala?

| Mówisz, ale w tonie pełnym żalu.

| Nie o zal tu chodzi, ale o odrobinke realizmu:)


???

| | Tylko to od razu rodzi
| | pytanie, po co wystawiasz tu swoje teksty.

|  Oczekiwalam krytyki tekstu. I w sumie sie nie

| napisze lepiej.


no to tak 3V

| Nie mówię o zastanawianiu się na poważnie nad publikowaniem na
| grupie php, tylko o tym czy zastanawiałaś się na poważnie w jakim
| celu ty to zrobiłaś. Czego oczekujesz?

| j.w.
| skoro oczekujesz ode mnie zebym sie powaznie zastanowila przed
| opublikowaniem tutaj to chyba dotyczy to tez wszystkich innych?
| Logika!


Co mają do tego inni i co ma do tego logika?

| a jakie ty masz oczekiwania w stosunku do tej grupy?


to IMHO jest OT, więc no com

Tumor Mozgowicz - 25 Mar 2004, 07:01

| Dociekliwych odsyłam do archiwum.
| Tak, to też jest sposób, żeby zamknąć rozmówcy gębę.


no coś ty. to tylko wskazanie drogi neofitom.

nbaume - 25 Mar 2004, 07:40


| wierzysz swiecie,
| ze zawarta na tej grupie krytyka jest najwyzszych lotow?

| Wystawienie sie na krytyke
| czytelnikow jest jak najbardziej uzyteczne. Ale zeby przywiazywac do tego
tak
| wielka wage jak robia to tutaj niektorzy to moim zdaniem przesada.

| Czego oczekiwalam? Dowiedziec sie "co sadza inni", chyba tylko tego. Nie
| oczekiwalam, zeby mi powiedziano, ze mam wielki talent ani ze jestem
| beznadziejna... Oczekiwalam krytyki tekstu. I w sumie sie nie zawiodlam.

| Krotko mowiac
| mnie sie strasznie podoba, ale chodzi o to zeby podobalo sie tez innym,a
skoro
| sie nikomu nie podoba, wiec uznaje to za porazke:(

nie chce mi się komentować


rozumiem, poziom za niski:(

Kalina

--
asia

Lec tygodnia:


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Garbaty Aniol - 25 Mar 2004, 07:51

Hej,


| Czego mi gratulujesz?

| Nieprzeczytania. Braku umiejętności pisania.

A ty przeczytales przed wyslaniem? I jestes mistrzem logiki, prawda?


Widzisz - pojawił się tu  mój tekst i można mu było WSZYSTKO zarzucić poza
błędami ortograficznymi i gramatycznymi. I chaosem.

<ciach

Sluchaj, co dla ciebie znaczy literatura?? Moze zabronisz mi pisac tylko
dlatego ze jestem grafomanka?


Bynajmniej nie zabronię. Tylko pisz do szuflady, a jeśli już koniecznie
musisz to pokazywać - zapamiętam, żeby nie czytać. To wszystko.
A co dla mnie znaczy literatura? Przeczytaj choćby "Trylogię księżycową",
dowolną powieść Chandlera, a nawet - jeśli wciąż nie będziesz widzieć
różnicy - choć jeden tom "W poszukiwaniu straconego czasu" (to chyba

Zrozumiesz co to Literatura, a co szmata do podłogi.

<ciach| A musi byc JEDNA glowna bohaterka? Dwie glowne bohaterki nie
mieszcza sie

| w
| granicach normy?

| Nie w takim tekście. Poza tym - piszesz o Maryli, o teściowej i znów o
| Maryli a jedno do drugiego ma się jak piernik do wiatraka. Choć
| ostatecznie - w Holandii pewnie też pierniki robią:)

??? Gratuluje humoru, boki zrywac:)

Proszę bardzo.

| <ciach|
|  | Lubiła to. W czasie migreny ściskała sobie głowę białą chustką


zmoczoną
<ciach
| To tego nie ma:)

Czego nie ma?

Połykania żyłki

| | Marylka nie mogła wiedzieć, ze nie będzie miała dzieci.

| Dlaczego właściwie?

| A skad niby mialaby to wiedziec?

| A co to - badań nie ma?

Jak masz dwadziescia lat i wychodzisz za maz to sobie robisz badania,
ktore na
100 procent ci powiedza, ze na pewno nie bedziesz miala dzieci. Zwlaszcza,
ze
to lata piecdziesiate.



dzieje. Równie dobrze mogą być trzydzieste:)

| <ciach
| | Kochała ryby.

| Dzieci jak rozumiem - też;)

| Jasne!

| To napisz.

Po co - przeciez sie domysliles.


Ja się, widzisz, jeszcze wielu rzeczy domyśliłem:)
Tylko ja jestem inteligentny... A poza tym - to była złośliwa uwaga, w
założeniu:)

<ciach| Ale mnie zjechales! Az mi serce mocniej zabilo, serio!

| Tymniemniej dosyc to konstruktywne.

| Niektórzy tu poczuli już się zjechani. A teraz mnie mailami zasypują, że
tu
| puścili tekst, tam...
| Chyba qrde dobry człowiek jestem.

Troche nosa zadzierasz, ale moze byc.


TUTAJ zadzieram nosa? DRT i inni - słyszycie i nie grzmicie?
Pani młoda musi być:P na tej liście :P:P:P
Aż tak długo mnie nie było?

<ciach|

| Dzieki za poswiecenie czasu na analize.

| Moja droga, gdyby to była analiza - dostałabyś pewnie z cztery strony
| poprawek:)

O kurcze, to lepiej nie wysylaj, moj drogi.


Nie mam bynajmniej zamiaru. Mówię o czytaniu tej samej wersji jeszcze raz. A
po uwagach co do grafomanii... chyba w ogóle.

<ciach
| Oby to nie była grafomania taka jak to.
| I obyś już wiedziała, O CZYM piszesz.

Moze to bedzie grafomania moze nie. Zobacze jeszcze.


To oszczędź nam pierwszego wypadku. I tak tu grafomanii niemało:)
Pozdrawiam
GA

nbaume - 25 Mar 2004, 08:10

| | tu też się mylisz, bo wiele osób zdobywało na tej grupie pierwsze
| | szlify i już od jakiegoś czasu publikują.

| Jeśli rozumieć, że chodzi o "więcej niż dwie osoby" które
| "więcej niż raz publikowały w postaci papierowej o nakładzie
| większym niż dziesięć sztuk" i "przed swoim debiutem
| bywali na grupie", to ja jestem niedoinformowany.
| Proszę o ujawnienie grupie kilka z tych osób.
| Na pohybel niedowiarkom...

OK. Wycofuję słowo "wiele". W każdym razie takie osoby istnieją.
Dociekliwych odsyłam do archiwum.


czemu nie napiszesz po prostu, ze mowisz o sobie samym?

Kalina

--
Pozdrawiam,
Tumor Mózgowicz;
UWAGA: Aby odpisać mi bezpośrednio odwróć moje imię w adresie e-mail.
"Of all the things I've lost, I miss my mind the most!" - Ozzy Osbourne.


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Tumor Mozgowicz - 25 Mar 2004, 08:28

| | Jeśli rozumieć, że chodzi o "więcej niż dwie osoby" które
| | "więcej niż raz publikowały w postaci papierowej o nakładzie
| | większym niż dziesięć sztuk" i "przed swoim debiutem
| | bywali na grupie", to ja jestem niedoinformowany.
| | Proszę o ujawnienie grupie kilka z tych osób.
| | Na pohybel niedowiarkom...

| OK. Wycofuję słowo "wiele". W każdym razie takie osoby istnieją.
| Dociekliwych odsyłam do archiwum.

| czemu nie napiszesz po prostu, ze mowisz o sobie samym?


Bo nie mówię o sobie samym.

nbaume - 25 Mar 2004, 14:30

Widzisz - pojawił się tu  mój tekst i można mu było WSZYSTKO zarzucić poza
błędami ortograficznymi i gramatycznymi. I chaosem.


Niestety nie czytalam.

<ciach

| Sluchaj, co dla ciebie znaczy literatura?? Moze zabronisz mi pisac tylko
| dlatego ze jestem grafomanka?

Bynajmniej nie zabronię. Tylko pisz do szuflady, a jeśli już koniecznie
musisz to pokazywać - zapamiętam, żeby nie czytać. To wszystko.


Tak cie zniechecil moj tekst czy moje uparczywe trwanie przy radosnym
grafomanstwie?

A co dla mnie znaczy literatura? Przeczytaj choćby "Trylogię księżycową",
dowolną powieść Chandlera, a nawet - jeśli wciąż nie będziesz widzieć
różnicy - choć jeden tom "W poszukiwaniu straconego czasu" (to chyba

Zrozumiesz co to Literatura, a co szmata do podłogi.


To co wymieniasz to jest Dobra Literatura. Co prawda nie wszystko czytalam ze
tego co wymieniles, ale zapewniam cie, ze jestem w stanie docenic cos co jest

Jest tez wiele rzeczy pomiedzy Literatura, ktora wymieniles, a szmata, do
ktorej nawet, jak rozumiem, moj teks sie nie zalicza.

| <ciach|
|  | Lubiła to. W czasie migreny ściskała sobie głowę białą chustką
zmoczoną
<ciach
| To tego nie ma:)

| Czego nie ma?

Połykania żyłki


Bylo, bylo, ale to juz chyba niewazne.

| Chyba qrde dobry człowiek jestem.

| Troche nosa zadzierasz, ale moze byc.

TUTAJ zadzieram nosa? DRT i inni - słyszycie i nie grzmicie?
Pani młoda musi być:P na tej liście :P:P:P


Owszem, mloda, na tej liscie:)

To oszczędź nam pierwszego wypadku.


Od czegos trzeba zaczac:)

 I tak tu grafomanii niemało:)

Moze to nie jest zle - prawdziwe talenty moga ladniej zablysnac na jej tle:)

pozdrawiam
Kalina

Pozdrawiam
GA


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Ania - 26 Mar 2004, 02:36

 Witam!

| wierzysz swiecie,
| ze zawarta na tej grupie krytyka jest najwyzszych lotow?

| Wystawienie sie na krytyke
| czytelnikow jest jak najbardziej uzyteczne. Ale zeby przywiazywac do
tego
tak
| wielka wage jak robia to tutaj niektorzy to moim zdaniem przesada.

| Czego oczekiwalam? Dowiedziec sie "co sadza inni", chyba tylko tego. Nie
| oczekiwalam, zeby mi powiedziano, ze mam wielki talent ani ze jestem
| beznadziejna... Oczekiwalam krytyki tekstu. I w sumie sie nie zawiodlam.

| Krotko mowiac
| mnie sie strasznie podoba, ale chodzi o to zeby podobalo sie tez innym,a
skoro
| sie nikomu nie podoba, wiec uznaje to za porazke:(

nie chce mi się komentować


Ja już zrezygnowałam trochę wcześniej;)

Pozdrawiam,
Anna z Wawy

Garbaty Aniol - 26 Mar 2004, 07:19

Hej,



<ciach

| Bynajmniej nie zabronię. Tylko pisz do szuflady, a jeśli już koniecznie
| musisz to pokazywać - zapamiętam, żeby nie czytać. To wszystko.

Tak cie zniechecil moj tekst czy moje uparczywe trwanie przy radosnym
grafomanstwie?


Obietnica tego, że następny będzie taki sam:(

| A co dla mnie znaczy literatura? Przeczytaj choćby "Trylogię
księżycową",
| dowolną powieść Chandlera, a nawet - jeśli wciąż nie będziesz widzieć
| różnicy - choć jeden tom "W poszukiwaniu straconego czasu" (to chyba

Pottera".
| Zrozumiesz co to Literatura, a co szmata do podłogi.

To co wymieniasz to jest Dobra Literatura. Co prawda nie wszystko czytalam
ze
tego co wymieniles, ale zapewniam cie, ze jestem w stanie docenic cos co
jest



przekazują coś więcej, niż tylko tekst. Tego np. u Ciebie nie ma - wszystko
masz podane. A najważniejsze w Literaturze jest to, co ukryte. PO TYM się ją
poznaje.

z tego, skoro to płaskie, odtwórcze i po prostu głupie?

Tylko jest roznica miedzy docenic a samemu


Jakiego rodzaju ASPIROWAĆ? Chyba gatunku? Do fantastyki? Do kryminału?
I wiesz co mnie przeraża? To, że autor nie odróżnia rodzaju od gatunku...

Jest tez wiele rzeczy pomiedzy Literatura, ktora wymieniles, a szmata, do
ktorej nawet, jak rozumiem, moj teks sie nie zalicza.


Zalicza się, bo jest o niczym.
Polecam np. "Moskwę Pietuszki". Powiesz - o niczym jest, bohater chleje i
opisuje, jak chlać. Tylko że to nie jest o piciu książka...

<ciach
 To oszczędź nam pierwszego wypadku.

Od czegos trzeba zaczac:)

 I tak tu grafomanii niemało:)

Moze to nie jest zle - prawdziwe talenty moga ladniej zablysnac na jej
tle:)


PRAWDZIWE talenty, to błyszczą na tle DOBRYCH tekstów. Na tle miernoty byle
co jest dobre. Czego przykładem polska fantastyka, gdy ludzie się
Pilipiukiem muszą zachwycać.

Pozdrawiam
GA.

PS. Mam prośbę - tnij post, jeśli na niego nie odpowiadasz.

Edycja - 26 Mar 2004, 07:38

Polecam np. "Moskwę Pietuszki". Powiesz - o niczym jest, bohater chleje i
opisuje, jak chlać. Tylko że to nie jest o piciu książka...


Polecam rozpędzić się na  "Dzieła prawie wszystkie"
Edycja
"Pytacie, jak sprawy stoją, a czy one w ogóle stoją?" W. Jerofiejew

nbaume - 26 Mar 2004, 15:00

Hej,

| Tak cie zniechecil moj tekst czy moje uparczywe trwanie przy radosnym
| grafomanstwie?

Obietnica tego, że następny będzie taki sam:(




przekazują coś więcej, niż tylko tekst. Tego np. u Ciebie nie ma - wszystko
masz podane. A najważniejsze w Literaturze jest to, co ukryte. PO TYM się ją
poznaje.


A ja mysle, ze na grupie, takiej jak ta, chodzi wlasnie o to zeby bylo dobrze

wiecej niz tekst? Widziales ich tutaj duzo? Albo ogolniej - widziales ich duzo
gdziekolwiek?
Co do rzeczy ukrytych w literaturze - wspaniale, ze mi to uswiadamiasz. Ale
wiesz co - to jest cos czego _nie mozna_ sie nauczyc. Na zadnej grupie, na
zadnym kursie. To cos jest w tobie albo nie go nie ma. Nadzieja jedynie w tym,
ze czasem ktos lub cos moze pomoc ci to odkryc w tobie. To jest mozliwe:)

z tego, skoro to płaskie, odtwórcze i po prostu głupie?


Przeczytalam dwie strony w czasie odwiedzin u siostrzenicy. Te dwie strony

plaskie, odtworcze i glupie to po co mi proponujesz jako przyklad?

| Tylko jest roznica miedzy docenic a samemu

Jakiego rodzaju ASPIROWAĆ? Chyba gatunku? Do fantastyki? Do kryminału?
I wiesz co mnie przeraża? To, że autor nie odróżnia rodzaju od gatunku...


Wiem, wiem, jestem beznadziejna.
Nie chodzilo mi o aspirowanie "do gatunku" - to chyba nie ma sensu?- raczej o
aspirowanie do literatury _takiego_ kalibru.

| Jest tez wiele rzeczy pomiedzy Literatura, ktora wymieniles, a szmata, do
| ktorej nawet, jak rozumiem, moj teks sie nie zalicza.

Zalicza się, bo jest o niczym.


Mily jestes(ironia). Mnie sie teraz wydaje, ze nawet do tego sie nie zalicza:)
Ale mniejsza z tym.

PRAWDZIWE talenty, to błyszczą na tle DOBRYCH tekstów


Ale prawdziwe talenty to rzadkosc. Co wiecej - dobre teksty to rzadkosc. I co w
tej sytuacji? Zaczne wysylac dopiero jak osiagne poziom Fiodora Dostojewskiego?

opinii, bo te nie sa "najwyzszych lotow". Jesli ktos poczul sie urazony, to
przepraszam. Osobom, ktore potrafia pisac i ktore znalazly tutaj wsparcie czy
aplauz moze sie to wydac bzdura.
Ale to nie o "nienajwyzsze loty" tutaj chodzi, tylko o troche dystansu
do "pisarstwa". Tymniemniej faktem jest, ze pisze to z pozycji osoby,
ktora "pisarka" moze sie nazwac jedynie dla jaj. Moze inni traktuja pisarstwo
powazniej, moze im z tym lepiej.
Nie ja pierwsza wyslalam tutaj gniota i nie ostatnia. Wyszukalam w glowie cos

to beznadziejne tego gniota lubic...

Do krytykow mam jedna prosbe - krytykujcie tekst ile wlezie, nie krytykujcie

beznadziejny i dlaczego. Dorzucac komentarze w stylu "ze tez taki sie bierze za
literature" to juz zlosliwa nadwyzka, niepotrzebna nikomu.

pozdrawiam
Kalina

saint666 - 29 Mar 2004, 04:47

Jako że niektóre pani odpowiedzi zdają się mieć związek z agencją
kosmiczną, pozwolę sobie zaaplikować drobną transpozycję.

- Proszę pani, żona mówiła mi, że ma pani kłopot ze zlewem.
- Tak, kapie mi z syfonu.
- To ja się tym zajmę, dobrze?
- Proszę, jeśli pan potrafi...
Nie minęła godzina, i....
- Gotowe, może pani zobaczyć.
- Rzeczywiście, już nie kapie..., ale, ale,
przecież teraz zlew jest zatkany.
- Owszem, ale za to nie kapie.
- No to jest jeszcze gorzej niż było.
- Trudno, przecież nie jestem fachowcem, a..., już jestem spóźniony,
muszę iść, bo jeszcze koledzy zaczną rozlewać kolejkę beze mnie, do
widzenia pani.

Następnego dnia państwo spotkają się w kolejce w spożywczaku.

| A co dla mnie znaczy literatura? Przeczytaj choćby "Trylogię
| księżycową", dowolną powieść Chandlera, a nawet - jeśli wciąż
| nie będziesz widzieć różnicy - choć jeden tom
| "W poszukiwaniu straconego czasu" (to chyba

| "Harry Pottera". Zrozumiesz co to Literatura, a co szmata do
| podłogi.


- Wie pan, ja uważam, że jak ktoś się za coś zabiera,
to powinien starać się robić to tak, żeby było lepiej, a nie: gorzej.
Wieczorem przyszedł do mnie ktoś z WodKan-u, i wprawdzie nabrudził mi
w kuchni,
ale za to teraz wszystko działa bez zarzutów.

| To co wymieniasz to jest Dobra Literatura. Co prawda nie wszystko
| czytalam ze tego co wymieniles, ale zapewniam cie, ze jestem

| albo aspirowac do takiego rodzaju literatury.


- Oooo, proszę pani, solidnie to robią tylko wielki firmy, i nie można
porównywać ich do kogoś, kto nie robi tego codziennie.

dzieła
| przekazują coś więcej, niż tylko tekst. Tego np. u Ciebie nie ma -
wszystko
| masz podane. A najważniejsze w Literaturze jest to, co ukryte. PO
TYM się
| ją poznaje.


- Pewnie robią to szybciej, ale inni też to robią, i efekt jest ten
sam.

A ja mysle, ze na grupie, takiej jak ta, chodzi wlasnie o to zeby
bylo dobrze

przekazujace cos
wiecej niz tekst? Widziales ich tutaj duzo? Albo ogolniej -
widziales ich duzo
gdziekolwiek?


- Najważniejsze są dobre chęci. A jak znajdzie się "złota rączka", to
jedna na tysiąc, która będzie potrafiła wszystko dobrze naprawić.

- Naprawiać taką rzecz, jakbym się postarała, to nawet ja mogłabym się
nauczyć.

Co do rzeczy ukrytych w literaturze - wspaniale, ze mi to
uswiadamiasz. Ale
wiesz co - to jest cos czego _nie mozna_ sie nauczyc. Na zadnej
grupie, na
zadnym kursie. To cos jest w tobie albo nie go nie ma. Nadzieja
jedynie w tym,
ze czasem ktos lub cos moze pomoc ci to odkryc w tobie. To jest


mozliwe:)

- Coś podobnego! Ma się talent albo się go nie ma, i tyle.


JKR. I co
| z tego, skoro to płaskie, odtwórcze i po prostu głupie?


- Ten z WodKan-u to narzędzia miał odpowiednie i przez to szybko mu
poszło,
ale też fakt, że bałagan zostawił niemożebny.

Przeczytalam dwie strony w czasie odwiedzin u siostrzenicy. Te dwie
strony

uwazasz, ze to
plaskie, odtworcze i glupie to po co mi proponujesz jako przyklad?


- Jak się tak na niego narzeka, to jak można mi za wzór go stawiać?

| PRAWDZIWE talenty, to błyszczą na tle DOBRYCH tekstów


- O zaletach porządku można mówić dopiero wtedy, jak jest
uzasadnienie powstania bałaganu.

Ale prawdziwe talenty to rzadkosc. Co wiecej - dobre teksty to
rzadkosc. I co w
tej sytuacji? Zaczne wysylac dopiero jak osiagne poziom Fiodora


Dostojewskiego?

- I jedno, i drugie to rzadkość. I co w związku z tym? Mam przestać
pomagać sąsiadom tylko dlatego, że zawsze ktoś musi po mnie wszystko
poprawiać?
- ...


tutaj
opinii, bo te nie sa "najwyzszych lotow".


- I co pani taka zdziwiona jest? To przecież nie moja wina, że pani
jest blondynką.
- ...

Jesli ktos poczul sie urazony, to przepraszam.


- Jeśli panią obraziłem, to trudno.
- ...

Osobom, ktore potrafia pisac i ktore znalazly tutaj wsparcie czy
aplauz moze sie to wydac bzdura. Ale to nie o "nienajwyzsze loty"
tutaj chodzi, tylko o troche dystansu do "pisarstwa".


- Po co taka powaga? Niech pani sobie łyknie mózgojeba,
to od razu się pani lepiej poczuje.
- ...

Tymniemniej faktem jest, ze pisze to z pozycji osoby,
ktora "pisarka" moze sie nazwac jedynie dla jaj. Moze inni traktuja
pisarstwo powazniej, moze im z tym lepiej.


- Może niektórzy lubią być trzeźwym jak świnia, ale nie ja.
- ...

Nie ja pierwsza wyslalam tutaj gniota i nie ostatnia. Wyszukalam w
glowie cos

doslownie. Moze
to beznadziejne tego gniota lubic...


- Dzień dobry pani kierowniczce, proszę tak jak zwykle: dla mnie
z zieloną etykietą, a dla kolegów z czerwoną.
- ...

Do krytykow mam jedna prosbe - krytykujcie tekst ile wlezie, nie
krytykujcie

jest on
beznadziejny i dlaczego.


- A co pani taka skrzywiona. Pani też dziś nie w humorze? Niech pani
mi tylko nie mówi, że moja uroda się pani nie podoba. To jest wolny
kraj i każdy może wyglądać tak jak mu się podoba!

Dorzucac komentarze w stylu "ze tez taki sie bierze za
literature" to juz zlosliwa nadwyzka, niepotrzebna nikomu.


- Tyle dobrze, że chociaż odzwyczaiła się pani mi tu o leniach bzdury
pieprzyć.

pozdrawiam
saint666

saint666 - 29 Mar 2004, 04:53

Jako że niektóre pani odpowiedzi zdają się mieć związek z agencją
kosmiczną, pozwolę sobie zaaplikować drobną transpozycję.

- Proszę pani, żona mówiła mi, że ma pani kłopot ze zlewem.
- Tak, kapie mi z syfonu.
- To ja się tym zajmę, dobrze?
- Proszę, jeśli pan potrafi...
Nie minęła godzina, i....
- Gotowe, może pani zobaczyć.
- Rzeczywiście, już nie kapie..., ale, ale,
przecież teraz zlew jest zatkany.
- Owszem, ale za to nie kapie.
- No to jest jeszcze gorzej niż było.
- Trudno, przecież nie jestem fachowcem, a..., już jestem spóźniony,
muszę iść, bo jeszcze koledzy zaczną rozlewać kolejkę beze mnie, do
widzenia pani.

Następnego dnia państwo spotkają się w kolejce w spożywczaku.

| A co dla mnie znaczy literatura? Przeczytaj choćby "Trylogię
| księżycową", dowolną powieść Chandlera, a nawet - jeśli wciąż
| nie będziesz widzieć różnicy - choć jeden tom
| "W poszukiwaniu straconego czasu" (to chyba

| "Harry Pottera". Zrozumiesz co to Literatura, a co szmata do
| podłogi.


- Wie pan, ja uważam, że jak ktoś się za coś zabiera,
to powinien starać się robić to tak, żeby było lepiej, a nie: gorzej.
Wieczorem przyszedł do mnie ktoś z WodKan-u, i wprawdzie nabrudził mi
w kuchni,
ale za to teraz wszystko działa bez zarzutów.

| To co wymieniasz to jest Dobra Literatura. Co prawda nie wszystko
| czytalam ze tego co wymieniles, ale zapewniam cie, ze jestem

| albo aspirowac do takiego rodzaju literatury.


- Oooo, proszę pani, solidnie to robią tylko wielki firmy, i nie można
porównywać ich do kogoś, kto nie robi tego codziennie.

dzieła
| przekazują coś więcej, niż tylko tekst. Tego np. u Ciebie nie ma -
wszystko
| masz podane. A najważniejsze w Literaturze jest to, co ukryte. PO
TYM się
| ją poznaje.


- Pewnie robią to szybciej, ale inni też to robią, i efekt jest ten
sam.

A ja mysle, ze na grupie, takiej jak ta, chodzi wlasnie o to zeby
bylo dobrze

przekazujace cos
wiecej niz tekst? Widziales ich tutaj duzo? Albo ogolniej -
widziales ich duzo
gdziekolwiek?


- Najważniejsze są dobre chęci. A jak znajdzie się "złota rączka", to
jedna na tysiąc, która będzie potrafiła wszystko dobrze naprawić.

- Naprawiać taką rzecz, jakbym się postarała, to nawet ja mogłabym się
nauczyć.

Co do rzeczy ukrytych w literaturze - wspaniale, ze mi to
uswiadamiasz. Ale
wiesz co - to jest cos czego _nie mozna_ sie nauczyc. Na zadnej
grupie, na
zadnym kursie. To cos jest w tobie albo nie go nie ma. Nadzieja
jedynie w tym,
ze czasem ktos lub cos moze pomoc ci to odkryc w tobie. To jest


mozliwe:)

- Coś podobnego! Ma się talent albo się go nie ma, i tyle.


JKR. I co
| z tego, skoro to płaskie, odtwórcze i po prostu głupie?


- Ten z WodKan-u to narzędzia miał odpowiednie i przez to szybko mu
poszło,
ale też fakt, że bałagan zostawił niemożebny.

Przeczytalam dwie strony w czasie odwiedzin u siostrzenicy. Te dwie
strony

uwazasz, ze to
plaskie, odtworcze i glupie to po co mi proponujesz jako przyklad?


- Jak się tak na niego narzeka, to jak można mi za wzór go stawiać?

| PRAWDZIWE talenty, to błyszczą na tle DOBRYCH tekstów


- O zaletach porządku można mówić dopiero wtedy, jak jest
uzasadnienie powstania bałaganu.

Ale prawdziwe talenty to rzadkosc. Co wiecej - dobre teksty to
rzadkosc. I co w
tej sytuacji? Zaczne wysylac dopiero jak osiagne poziom Fiodora


Dostojewskiego?

- I jedno, i drugie to rzadkość. I co w związku z tym? Mam przestać
pomagać sąsiadom tylko dlatego, że zawsze ktoś musi po mnie wszystko
poprawiać?
- ...


tutaj
opinii, bo te nie sa "najwyzszych lotow".


- I co pani taka zdziwiona jest? To przecież nie moja wina, że pani
jest blondynką.
- ...

Jesli ktos poczul sie urazony, to przepraszam.


- Jeśli panią obraziłem, to trudno.
- ...

Osobom, ktore potrafia pisac i ktore znalazly tutaj wsparcie czy
aplauz moze sie to wydac bzdura. Ale to nie o "nienajwyzsze loty"
tutaj chodzi, tylko o troche dystansu do "pisarstwa".


- Po co taka powaga? Niech pani sobie łyknie mózgojeba,
to od razu się pani lepiej poczuje.
- ...

Tymniemniej faktem jest, ze pisze to z pozycji osoby,
ktora "pisarka" moze sie nazwac jedynie dla jaj. Moze inni traktuja
pisarstwo powazniej, moze im z tym lepiej.


- Może niektórzy lubią być trzeźwym jak świnia, ale nie ja.
- ...

Nie ja pierwsza wyslalam tutaj gniota i nie ostatnia. Wyszukalam w
glowie cos

doslownie. Moze
to beznadziejne tego gniota lubic...


- Dzień dobry pani kierowniczce, proszę tak jak zwykle: dla mnie
z zieloną etykietą, a dla kolegów z czerwoną.
- ...

Do krytykow mam jedna prosbe - krytykujcie tekst ile wlezie, nie
krytykujcie

jest on
beznadziejny i dlaczego.


- A co pani taka skrzywiona. Pani też dziś nie w humorze? Niech pani
mi tylko nie mówi, że moja uroda się pani nie podoba. To jest wolny
kraj i każdy może wyglądać tak jak mu się podoba!

Dorzucac komentarze w stylu "ze tez taki sie bierze za
literature" to juz zlosliwa nadwyzka, niepotrzebna nikomu.


- Tyle dobrze, że chociaż odzwyczaiła się pani mi tu o leniach bzdury
pieprzyć.

pozdrawiam
saint666

Garbaty Aniol - 29 Mar 2004, 06:24

Hej,

<ciach|




Dla mnie na jedno wychodzi.

| przekazują coś więcej, niż tylko tekst. Tego np. u Ciebie nie ma -
wszystko
| masz podane. A najważniejsze w Literaturze jest to, co ukryte. PO TYM
się ją
| poznaje.

A ja mysle, ze na grupie, takiej jak ta, chodzi wlasnie o to zeby bylo
dobrze

cos
wiecej niz tekst? Widziales ich tutaj duzo? Albo ogolniej - widziales ich
duzo
gdziekolwiek?


Tak, widziałem. To się Literatura nazywa.
Owszem, warsztat jest ważny, ale Literatura nie na tym, polega, żeby było

więcej.

Co do rzeczy ukrytych w literaturze - wspaniale, ze mi to uswiadamiasz.
Ale
wiesz co - to jest cos czego _nie mozna_ sie nauczyc. Na zadnej grupie, na
zadnym kursie. To cos jest w tobie albo nie go nie ma. Nadzieja jedynie w
tym,
ze czasem ktos lub cos moze pomoc ci to odkryc w tobie. To jest mozliwe:)


Oczywiście, że jest możliwe. Nie wiem, czy tego nie można się nauczyć.
Wydaje mi się, że to pewien smak, a żeby go poczuć i umieć potem zrobić -
trzeba po prostu dużo czytać. I nie bynajmniej Harry Pottera.

co
| z tego, skoro to płaskie, odtwórcze i po prostu głupie?

Przeczytalam dwie strony w czasie odwiedzin u siostrzenicy. Te dwie strony

to
plaskie, odtworcze i glupie to po co mi proponujesz jako przyklad?



gdyż był to przykład negatywny.

<ciach

| I wiesz co mnie przeraża? To, że autor nie odróżnia rodzaju od
gatunku...

Wiem, wiem, jestem beznadziejna.


Ja użyłbym słowa "niedouczona".

Nie chodzilo mi o aspirowanie "do gatunku" - to chyba nie ma sensu?-
raczej o
aspirowanie do literatury _takiego_ kalibru.


I bardzo dobrze. Tylko z takim tekstem... nie sądzę.

<ciach|

| PRAWDZIWE talenty, to błyszczą na tle DOBRYCH tekstów

Ale prawdziwe talenty to rzadkosc. Co wiecej - dobre teksty to rzadkosc. I
co w
tej sytuacji? Zaczne wysylac dopiero jak osiagne poziom Fiodora


Dostojewskiego?

ŚREDNIEGO, bo będzie to naprawdę HP. Nikt tu nie mówi, że  masz być nowym
Dostojewskim, lecz że aby tworzyć coś dobrego nie wolno zakladać, że mam
prawo do czegoś marnego. Bo zaczynam? Bo nie umiem?
Jeśli pierwszy tekst zakładasz z góry, że będzie marny - to po co go w ogóle
pisać?

<ciach

Nie ja pierwsza wyslalam tutaj gniota i nie ostatnia. Wyszukalam w glowie
cos


...

I to jest tłumaczenie tego, że nie przeczytałaś nawet swojego tekstu?
Oczekujesz szacunku od ludzi, których nie traktujesz z szacunkiem...

<ciachDorzucac komentarze w stylu "ze tez taki sie bierze za
literature" to juz zlosliwa nadwyzka, niepotrzebna nikomu.


W tym wypadku akurat trudno:) I "taki"  było poparte dowodami. Dla mnie
bowiem pisarz, który nie odróżnia metafory od porównania... to żaden pisarz.
Być może Ty odróżniasz - co Ci się tylko chwali. Tym niemniej polecam
naprawdę odrobinę czytania.

Pozdrawiam
GA

saint666 - 29 Mar 2004, 08:42

Dla mnie bowiem pisarz, który nie odróżnia metafory od porównania...
to żaden pisarz.


A zanim wprowadzono te terminy, to oczywiście sami marni byli.
Zresztą, co to za kryterium, jeśli w ciągu minuty rozróżniać możesz
nauczyć nawet kogoś, kto po polsku ani jednego słowa nie rozumie.

saint666


Strona 1 z 21, 2