Asasello - 1 Sie 2000, 03:00
dziś odwiedzę zbyszka z pawiaka
opowiem mu o zwycięstwie
umarł miesiąc przed śmiercią
- być może nie wie
dziś odwiedzę zbyszka z pawiaka
spytam go o zwycięstwo
umarł miesiąc przed śmiercią
- być może wie
a.
Jerzy Wieczorek - 1 Sie 2000, 03:00
Michale, znowu - moim skromnym zdaniem - nieudany niewiersz.
Zauważyłem u Ciebie brak szacunku dla siebie samego jako
"ojca" swoich "dzieci".
Za bardzo się speszysz.
A "zbyszek z pawiaka" zasłużył jak mniemam na odrobinę refleksji...
Jerzy
dziś odwiedzę zbyszka z pawiaka
[..]
Asasello - 1 Sie 2000, 03:00
Michale, znowu - moim skromnym zdaniem - nieudany niewiersz.
Zauważyłem u Ciebie brak szacunku dla siebie samego jako
"ojca" swoich "dzieci".
Za bardzo się speszysz.
jestem speszony i tak
A "zbyszek z pawiaka" zasłużył jak mniemam na odrobinę refleksji...
'zbyszkowi z pawiaka' poświecam co roku 1 sierpnia bardzo dużo
refleksji
- na pewno nie zmieściłbym ich w żadnym wierszu
ten tu nie jest o zbyszku
a.
Asasello - 1 Sie 2000, 03:00
ten tu nie jest o zbyszku
^^^
ta
a.
Kasiakam - 1 Sie 2000, 03:00
Zauważyłem u Ciebie brak szacunku dla siebie samego jako
"ojca" swoich "dzieci".
Za bardzo się speszysz.
A "zbyszek z pawiaka" zasłużył jak mniemam na odrobinę refleksji...
Odrobina refleksji, powiadasz...
Można w ciszy, milcząco i samemu sobie.
Można stojąc między rzędami brzozowych i kamiennych krzyży, nad
skwierczącymi kręgami ciasno ustawionych ogni, zachodzących mgłą, jak
oczy, mimo woli bardzo, można.
Można iść z gęstym tłumem ludzi bardzo siwych, swoją młodość i jeszcze
młodszych młodość przeprowadzać przez moc pamiętania.
Przegadać całe popołudnie z synem, który teraz właśnie ma tyle lat, ile
miał wówczas Zbyszek; przegadać między rzędami krzyży, między jednym a
drugim trzaskiem zapałki.
Nie wiedzieli, że sobie 'zasłużą'. Nie chodzimy tam, bo zasłużyli.
Każdy z nas chce pamiętać o Nich tak, jak potrafi najlepiej.
Twój komentarz jest nie z tego miasta.
KasiaKam
Jerzy Wieczorek - 1 Sie 2000, 03:00
Twój komentarz jest nie z tego miasta.
KasiaKam
Tak , Kasiu, z innego miasta !
Nie miałem żadnych złych intencji.
Pisałem o wierrszu.
Pozdrawiam ;-)
Jerzy
Piotr Pilawski - 1 Sie 2000, 03:00
| ten tu nie jest o zbyszku
^^^
ta
a.
Nie chciałbym nikogo urazić ale ile jeszcze upłynie lat zanim przestanie
się rozpamiętywać powstanie warszawskie ? ( a przy okazji II Wojnę )
Kasiakam - 2 Sie 2000, 03:00
dyskusyjnych
| Twój komentarz jest nie z tego miasta.
| KasiaKam
Tak , Kasiu, z innego miasta !
Nie miałem żadnych złych intencji.
Pisałem o wierrszu.
Wiem;
Cześć, Jerzyku.
Dzisiaj bojowy nastrój - powstańczy:-)
Trochę żartuję, a trochę na poważnie - tak pół na pół. Nie mam czasu na
włączanie się w życie grupy, ale jednocześnie podglądając (pobieżnie)
nie
mogę się oprzeć pewnym żywiołowym reakcjom.
Z tego powodu pozwalam sobie na wyjątkową subiektywność spojrzenia
odnośnie
wiersza asa i dokonanej przez Niego próby zaznaczenia szczególnej daty
na
forum tej - w końcu - jakże humanistycznej w swym założeniu - grupy.
Nie hołduję zasadzie 'cel uświęca środki', ale czynię w tym względzie
(jak
każdy) wyjątki. I to jest taki wyjątek.
Moim zdaniem wiersz nie jest słaby - mnie powiedział bardzo wiele, ale
być
może w połączeniu z konkretną postawą przypisaną do konkretnego dnia.
Nie
umiem tego oddzielić.
Samo to, że ktoś w ogóle chce zwrócić uwagę ogółu na tradycję uświęcenia
Powstania, zwłaszcza w obliczu samotnego wystąpienia, jest dla mnie
godne
szacunku, właśnie. Stąd moja bulwersacja.
Całe dzisiejsze popołudnie i wieczór podporządkowany (jak co roku) temu
wspomnieniu.
Nie każda rodzina pielęgnuje takie tradycje. Michał zaprosił syna - nie
mówiąc mu, gdzie pójdziemy. Po prostu to jest dla nas oczywiste. Chłopak
(19-letni) ze wzruszeniem i ochota towarzyszył nam w celebrowaniu tego
'święta'. Doceniam to. Cieszy mnie to.
Także wystąpienie Michała z tym wierszem jest dla mnie dużą sprawą.
Rozważaliśmy wspólnie czy klęska czy zwycięstwo, jednak.
Dlatego jestem tak poruszona. Wzruszona.
Nie wyobrażasz sobie jakie tłumy, dosłownie tłumy, starych, młodych,
średnich - były na cmentarzu. Chyba więcej niż w Zaduszki. I ludzie
przyszli
nie na 'swoje' groby! To robi wrażenie.
Może kiedyś pójdziemy razem?
Całuję mocno
KasiaKam
Kasiakam - 2 Sie 2000, 03:00
Cześć, Jerzyku.
(...)
Do licha,
mialo iść na priv.
Kasiakam - 2 Sie 2000, 03:00
dyskusyjnych
Nie miałem żadnych złych intencji.
Cześć, Jerzyku.
Dzisiaj bojowy nastrój - powstańczy:-)
Trochę żartuję, a trochę na poważnie - tak pół na pół. Nie mam czasu na
włączanie się w życie grupy, ale jednocześnie podglądając (pobieżnie)
nie
mogę się oprzeć pewnym żywiołowym reakcjom.
Z tego powodu pozwalam sobie na wyjątkową subiektywność spojrzenia
odnośnie
wiersza asa i dokonanej przez Niego próby zaznaczenia szczególnej daty
na
forum tej - w końcu - jakże humanistycznej w swym założeniu - grupy.
Nie hołduję zasadzie 'cel uświęca środki', ale czynię w tym względzie
(jak
każdy) wyjątki. I to jest taki wyjątek.
Moim zdaniem wiersz nie jest słaby - mnie powiedział bardzo wiele, ale
być
może w połączeniu z konkretną postawą przypisaną do konkretnego dnia.
Nie
umiem tego oddzielić.
Samo to, że ktoś w ogóle chce zwrócić uwagę ogółu na tradycję uświęcenia
Powstania, zwłaszcza w obliczu samotnego wystąpienia, jest dla mnie
godne
szacunku, właśnie. Stąd moja bulwersacja.
Całe dzisiejsze popołudnie i wieczór podporządkowany (jak co roku) temu
wspomnieniu.
Nie każda rodzina pielęgnuje takie tradycje. Michał zaprosił syna - nie
mówiąc mu, gdzie pójdziemy. Po prostu to jest dla nas oczywiste. Chłopak
(19-letni) ze wzruszeniem i ochota towarzyszył nam w celebrowaniu tego
'święta'. Doceniam to. Cieszy mnie to.
Także wystąpienie Michała z tym wierszem jest dla mnie dużą sprawą.
Rozważaliśmy wspólnie czy klęska czy zwycięstwo, jednak.
Dlatego jestem tak poruszona. Wzruszona.
Nie wyobrażasz sobie jakie tłumy, dosłownie tłumy, starych, młodych,
średnich - były na cmentarzu. Chyba więcej niż w Zaduszki. I ludzie
przyszli
nie na 'swoje' groby! To robi wrażenie.
Może kiedyś pójdziemy razem?
Całuję mocno
KasiaKam
Pazik - 2 Sie 2000, 03:00
dzi¶ odwiedzę zbyszka z pawiaka
Wiersz trzeba rozpatrywać w konkretnej czasoprzestrzeni. I wyznacza ją data
które niestety znamy jedynie z przekazu. I oby tak pozostało.
Tak przy okazji, słów kilka do Piotra Pilawskiego.
Mnie też czasami drażni, wyglądająca na nadmierną, celebracja pamięci o
Tamtych Czasach. Ale kiedy tylko nachodzą mnie takie myśli, przypominam
sobie "Kolumbów", stawiam się w sytuacji Tego Pokolenia. I przechodzi mi.
Kiedyś jakiś ksiądz odpowiedział mi, na zarzut o złym prowadzeniu się
księży: "Nie patrz na palec, tylko na słońce, które wskazuje". Można to
odnieść także do tego przypadku. Ci ludzie mają prawo rozpamiętywać II wojnę
w najdrobniejszych szczegółach, jak tylko zechcą. A my co (przepraszam)
gówno wiemy, popatrzmy przez ich pryzmat, tak aby dotarła do nas prawda o
Tamtych Czasach.
Kiedy czytałem "Kolumbów" błogosławiłem Boga za to, że nie będę musiał za
kilka lat umrzeć. Oni takiej szansy nie mieli.
Olgierd Cybulski - 2 Sie 2000, 03:00
| dziś odwiedzę zbyszka z pawiaka
Wiersz trzeba rozpatrywać w konkretnej czasoprzestrzeni. I wyznacza ją data
które niestety znamy jedynie z przekazu. I oby tak pozostało.
Do otwierania drzwi wystarczy klamka. Czasem łom.
Nigdy nie lubiłem sztuki zaangażowanej, nie przepadam
również za zaangażowanym rzemiosłem ślusarsko-artystycznym.
Oczywiście rozumiem Asasella i jego poczucie misji.
Sam jestem tak jakby duchem i żadnych drzwi przede mną
otwierać nie trzeba, w razie potrzeby przejdę przez zamknięte.
Tak przy okazji, słów kilka do Piotra Pilawskiego.
Mnie też czasami drażni, wyglądająca na nadmierną, celebracja pamięci o
Tamtych Czasach. Ale kiedy tylko nachodzą mnie takie my li, przypominam
sobie "Kolumbów", stawiam się w sytuacji Tego Pokolenia. I przechodzi mi.
Kiedy jaki ksiądz odpowiedział mi, na zarzut o złym prowadzeniu się
księży: "Nie patrz na palec, tylko na słońce, które wskazuje". Można to
odnie ć także do tego przypadku. Ci ludzie mają prawo rozpamiętywać II wojnę
w najdrobniejszych szczegółach, jak tylko zechcą. A my co (przepraszam)
gówno wiemy, popatrzmy przez ich pryzmat, tak aby dotarła do nas prawda o
Tamtych Czasach.
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy i wy winniście im cześć ?
Biorąc pod uwagę poziom ogólny tej grupy, może rzeczywiście
jest tu potrzebny zastrzyk pamięci narodowej i powszechna akcja
wymiany gówna na pamięć o Tamtych Czasach. Wychodzi na to, że nasz
Asasello, Ojciec Duchowy / Mecenas Krajkowski / Wychowawca Młodzieży
został jeszcze do kompletu memory organizerem :-) Nie mam o to do
Asasella pretensji, mam nadzieję, że również A. nie ma pretensji
do mnie. Jeśli ktoś ma ochotę wspiąć się na piedestał i krzyczeć
do tłumu, że rocznica, że Warszawa i jakie to wszystko ważne, nie
będę go stamtąd ściągał. Podejrzewam jednak, że gdyby przez przypadek
akurat teraz zachorował pewien warszawski jamnik, Asasello zamiast
jednoczyć naród w refleksji nad patriotycznym zrywem itd. wsiadłby
do samochodu i gorączkowo szukał po mieście weterynarza.
A gdyby, nie daj Boże, jamnik zdechł, łzy w rodzinie A. byłyby
nieporównywalnie bardziej rzęsiste niż tutaj prezentowana
tubalno-wychowawczo-rocznicowa zaduma w spray'u. Nie piszę tego
z bezinteresownej złośliwości, chciałem jedynie zwrócić uwagę na
jedną z prawd o Naszych Czasach (by na nią patrzeć, nie potrzeba
pryzmatu, wystarczy kawałek oka i coś na kształt wyobraźni).
Kiedy czytałem "Kolumbów" błogosławiłem Boga za to, że nie będę musiał za
kilka lat umrzeć. Oni takiej szansy nie mieli.
A kiedy ja czytałem Kolumbów, żałowałem, że się nie urodziłem,
dajmy na to, w 1920 roku. Mógłbym tak łatwo oddać swoje życie
za jakąś sprawę wyglądającą na słuszną, mógłbym odnaleźć sens
życia w każdym kartoflu, w każdej karabinowej łusce i w każdej
kropli krwi. Doświadczyłbym tylu wspaniałych emocji i już nie
musiałbym ich zastępować sztucznie barwionym bólem egzystencjalnym,
miałbym prawdziwy hełm, byłbym prawdziwie głodny, prowadziłbym
prawdziwe życie i miałbym prawdziwą śmierć na jednej z wielu
ówczesnych prawdziwych barykad. Nie zastanawiałbym się nad
niuansami politycznymi, nie traciłbym czasu na pytania, czy
warto. Potrafię dobrze strzelać, lubię proste piosenki i
zakurzone włosy sanitariuszek. Nie potrafię wypełniać PITów.
O.C.
Pozdrawiam nielicznych przyjaciół, nielicznych znajomych i licznych obcych.
Pazik - 2 Sie 2000, 03:00
Nigdy nie lubiłem sztuki zaangażowanej, nie przepadam
również za zaangażowanym rzemiosłem ślusarsko-artystycznym.
Oczywiście rozumiem Asasella i jego poczucie misji.
Wykazujesz nadinterpretację słowa pisanego. Lub ja jestem ślepy i nie widzę
w wierszu Asasella żadnego poczucia misji, które by z niego wyzierało.
Jeśli ktoś ma ochotę wspiąć się na piedestał i krzyczeć
do tłumu, że rocznica, że Warszawa i jakie to wszystko ważne, nie
będę go stamtąd ściągał.
Mnie też dokładnie o to chodzi.
[tu przykład z jamnikiem]
Nie piszę tego
z bezinteresownej złośliwości, chciałem jedynie zwrócić uwagę na
jedną z prawd o Naszych Czasach (by na nią patrzeć, nie potrzeba
pryzmatu, wystarczy kawałek oka i coś na kształt wyobraźni).
Ta prawda jest akurat ponadczasowa.
A kiedy ja czytałem Kolumbów, żałowałem, że się nie urodziłem,
dajmy na to, w 1920 roku. Mógłbym tak łatwo oddać swoje życie
za jakąś sprawę wyglądającą na słuszną, mógłbym odnaleźć sens
życia w każdym kartoflu, w każdej karabinowej łusce i w każdej
kropli krwi. Doświadczyłbym tylu wspaniałych emocji i już nie
musiałbym ich zastępować sztucznie barwionym bólem egzystencjalnym,
miałbym prawdziwy hełm, byłbym prawdziwie głodny, prowadziłbym
prawdziwe życie i miałbym prawdziwą śmierć na jednej z wielu
ówczesnych prawdziwych barykad. Nie zastanawiałbym się nad
niuansami politycznymi, nie traciłbym czasu na pytania, czy
warto. Potrafię dobrze strzelać, lubię proste piosenki i
zakurzone włosy sanitariuszek.
Twoje pragnienie aż bije z powyższych słów. Zasugeruję. Mało to na świecie
ciemiężonych narodów o szczytnych ideach ? Paszport w tej chwili to
błahostka, na bilet można zaoszczędzić choćby nie jedząc (przysposabiając
się w ten sposób do sensu życia w każdym kartoflu). Kontakt zapewne uda się
zdobyć przez internet.
Nie potrafię wypełniać PITów.
Zleć to księgowej.
Aphilommen - 2 Sie 2000, 03:00
Podejrzewam jednak, że gdyby przez przypadek
akurat teraz zachorował pewien warszawski jamnik, Asasello zamiast
jednoczyć naród w refleksji nad patriotycznym zrywem itd. wsiadłby
do samochodu i gorączkowo szukał po
mieście weterynarza.
A gdyby, nie daj Boże, jamnik zdechł, łzy w rodzinie A. byłyby
nieporównywalnie bardziej rzęsiste niż tutaj prezentowana
tubalno-wychowawczo-rocznicowa zaduma w spray'u.
Mam wrazenie, Olgierdzie, ze idziesz na latwizne nieco.
Jamnik - jamnikiem, a rocznica powstania - rocznica powstania i jedno zadnej
wspolnej plaszczyzny nie ma, a jezeli ja znajdujesz, to naciagana sztucznie.
Nie ma wspolnej plaszczyzny, wiec i zadnej opozycji nie ma, a ta, ktora
przywolujesz bezwartosciowa. Nic z niej nie wynika.
Bo - kontynuujac ten tok rozumowania - moznaby sie przyczepic, ze w dzien
rocznicy Asaselo /i nie tylko on/ rano zeby umyl niebieska szczoteczka, po
bulki do sklepu poszedl, a pozniej je zjadl np. z sliwkowym dzemem, na
sniadanie..
Rownie to by byla - moim zdaniem - intelektualnie pusta obserwacja, co ta na
temat hipotetycznego jamnika...:)
Pozdrawiam
Aphilommen
wojtekf - 2 Sie 2000, 03:00
Rownie to by byla - moim zdaniem - intelektualnie pusta obserwacja, co ta na
temat hipotetycznego jamnika...:)
Aphilommen
podpisuje sie
w.
Jerzy Wieczorek - 2 Sie 2000, 03:00
Witaj Olgierdzie :-)
Przeczytałem Twoje słowa.
Z wieloma Twoim "tezami" się zgadzam, nie ze wszystkimi.
Tak jak niewiersz Asa jest wg mnie "niewypałem poetyckim"
ze szlachetnymi intencjami, tak pamięć historyczna jest ważna !
Inaczej niezadługo przestaniemy mówic po polsku...
Żadna rusyfikacja, czy germanizacja nie uczyniły takiego spustoszenia,
"językowego", czy kulturowego, ogólnie ujmując - jak wszechobecna
amerykanizacja, angielszczyzacja, czy wałęsywizacja.
(bendem, poszlem, muszem....itp, itd...),
Jakość "językowa" choćby w Usencie czy na stronach WWW
krzyczy sama za siebie !
Winna tego stanu rzeczy jest pomieszana zupełnie
klasa - ha ha ha ! - polityków - ha ha ha ! -
łącznie z wieloma (?) szanowanymi i przeze mnie Osobistościami.
Pozornie, mam taką nadzieje, ;-) odbiegam od "tematu".
Wojna - to wojna realna, brud, śmierć, strach, walka o "kartofel"...
Historia - to pamięć - by wojen nie było ani głodu...
Cierpienie - jest bólem istnienia każdej istoty.z ich lękami, popędami,
kalectwem, ostracyzmem...
Religia - coś co ma być ponad. Ale czy jest ?
Sztuka - patrz - Religia.
Wszystko to - poplątane,pomieszane -- tworzy nas, każdego podobnie,
jednak się różnimy i całe szczęście !
W tym jest OWO JĄDRO jak zwał, tak zwal, ;-) nawet tych rozmów
tu na pl.hum.poezja.
Kasia,
pozornie nie na temat...
Ja szanuję ich "ODWAGĘ" nie bycia "obok" Historii.
Z drugiej strony Piotr Pilawski ma też swoje "racje".
Tu Jemu odpowiem - dopóty nie będzie następnego "powojnia"
będziemy świętować każdą (?) ważną rocznicę
Na co Pazik trzy grosze - wyłożył....
I wreszcie Ty, Olgierdzie swoje poglądy przedstawiłeś.
Ale czy tylko poglądy ?
Czy rzeczywiście sobie zadrwiłeś z Asa i Tofika i im podobnych istot ?
Oto jest pytanie ?
Odpowiedź znasz tylko Ty !
Z poważaniem i z zażenowaniem, nawet nie sprawdzam co wypisałem.
Jerzy Wieczorek (z Krakowa - jakby co...)
[...]
O.C.
Pozdrawiam nielicznych przyjaciół, nielicznych znajomych i licznych
obcych.
Ja Ciebie też pozdrawiam i całą resztę
J.W.
Olgierd Cybulski - 2 Sie 2000, 03:00
| A gdyby, nie daj Boże, jamnik zdechł, łzy w rodzinie A. byłyby
| nieporównywalnie bardziej rzęsiste niż tutaj prezentowana
| tubalno-wychowawczo-rocznicowa zaduma w spray'u.
Mam wrazenie, Olgierdzie, ze idziesz na latwizne nieco.
Jamnik - jamnikiem, a rocznica powstania - rocznica powstania i jedno zadnej
wspolnej plaszczyzny nie ma, a jezeli ja znajdujesz, to naciagana sztucznie.
Przez dwa rozłączne punkty można przeprowadzić nieskończenie
wiele płaszczyzn, i każda, jako twór z definicji abstrakcyjny,
będzie naciągana sztucznie. Okropność.
Nie ma wspolnej plaszczyzny, wiec i zadnej opozycji nie ma, a ta, ktora
przywolujesz bezwartosciowa. Nic z niej nie wynika.
Bo - kontynuujac ten tok rozumowania - moznaby sie przyczepic, ze w dzien
rocznicy Asaselo /i nie tylko on/ rano zeby umyl niebieska szczoteczka, po
bulki do sklepu poszedl, a pozniej je zjadl np. z sliwkowym dzemem, na
sniadanie..
Otóż to. Zapewne w hierarchii istotności problemów rocznica
powstania uplasowałaby się gdzieś pomiędzy bułką z dżemem śliwkowym
a hipotetyczną chorobą hipotetycznego jamnika.
Pisaliśmy już wiersze o bułkach z dżemem, pisaliśmy psom epitafia,
pisaliśmy o rocznicach powstań, a wszystkie owe teksty są jedynie mniej
lub bardziej udanymi wierszami, ciężar dotykanych problemów ma się nijak
do poziomu inspirowanej przez te problemy sztuki. Przykro mi, ale nie
potrafię dostrzec w wierszu Asasella wartości literackich (wiersz jest
po prostu kiepski, moim zdaniem), uważam, że Asasello wpadł w pułapkę
społecznego posłannictwa, pomylił wielkość pióra z kalibrem użytego
symbolu, po raz kolejny wystąpił jako moralizator przebrany za poetę,
a ja za takimi przebierankami nie przepadam. Na moralizatorstwo mam
argument z jamnikiem, właściwie żaden argument, zwykłe zestawienie
obrazków, powielam tym samym, choć nieco mniej drastycznie, zachowanie
Bursy (Poeta cierpi za miliony, itd).
Aphilommenie, spośród wierszy publikowanych kiedykolwiek
na tym forum, jedynie Twoje wydrukowałem na papierze, żeby
je trzymać w szafach i szufladach, i czasem do nich zaglądać
lub rozdawać znajomym. Początkowo największe wrażenie robiły
na mnie "Las, miłość, śmierć" i Rabbi Szlomo (notabene,
i oczywiście przysłałem je tutaj), obecnie w owych wierszach
dostrzegam głównie ciężar nie Twoich skojarzeń (ich prawdziwą
autorką jest bowiem historia) i choć wciąż "robią wrażenie",
bardziej sobie cenię wszystkie warianty pożegnań z Aphilomenami,
i wszystkie do nich listy i bez nich podróże, nawet wydrukowany
przeze mnie na jasnobłękitnej kartce nieudolny tekst
"przypomnisz o tej chwili gdy wrócisz, gdy wrócisz" itd.
oddziałuje na moje emocje bardziej, niż wzmiankowany nurt
te wiersze pod wpływem empatii, nie z żadnych tam rozliczeniowych
powodów, ale i tak pobrzmiewa w nich rozliczanie człowieka z
zatrutych kropel czasu, a może po prostu nie mają tej "autentyczności
emocjonalnej" o której tyle kiedyś pisał mój super wróg i super sojusznik DB.
Rownie to by byla - moim zdaniem - intelektualnie pusta obserwacja, co ta na
temat hipotetycznego jamnika...:)
Mam nadzieję, że przynajmniej nie była to obserwacja pusta emocjonalnie.
Aphilommenie, może jestem dziwakiem, ale widok kilku tysięcy osób
maszerujących gdzieś pod wspólnym sztandarem jest dla mnie drogowskazem
w odwrotną stronę, zaś na cmentarze wolę przychodzić nocą, gdy w świetle
dogasających zniczy można tam spotkać jedynie umarłych. Nie pamiętam,
kiedy ostatnio zdarzyło mi się sympatyzować z tłumem (w trakcie Powstania
sympatyzowałbym z nim codziennie). Drażni mnie samo istnienie czasu,
siłą rzeczy nie podobają mi się również uroczystości związane z
obchodzeniem rocznic. Za dużo w tym hipokryzji, polityki, instynktu
stadnego, specjalnych linii autobusowych jadących na Powązki,
automatycznych wzruszeń i automatycznego szacunku.
prostoduszności najpierw zapłaczą wspólnie nad grobami powstańców,
a potem pojadą do swoich domów i będą kontynuować swoje miniaturowe
batalie o usunięcie ze swojego osiedla schroniska dla chorych na AIDS,
byłaby to kolejna obserwacja pusta intelektualnie, a tak się składa,
że z czysto emocjonalnych powodów bardziej interesuj mnie jeden
samotny człowiek niż milion kości powstańców i milion płaczących
nad nimi pasażerów autobusów specjalnych, jestem aspołecznym,
nieprzystosowanym, niepoprawnym moralnie i politycznie typkiem,
notorycznie przechodzę przez jezdnie na czerwonym świetle,
depczę trawniki, straszę cudze psy, tępię zloty i nie znajduję na to
żadnych intelektualnych usprawiedliwień.
Pozdrawiam
I na dodatek nie lubię słowa "pozdrawiam".
Bo jeśli nie znasz mojego szacunku i mojej życzliwości
w stosunku do Ciebie, to i tak się o nich nie dowiesz
z jakiejś tam grzecznościowej formułki.
OC
Kasiakam - 2 Sie 2000, 03:00
| ten tu nie jest o zbyszku
| ^^^
| ta
| a.
Nie chciałbym nikogo urazić ale ile jeszcze upłynie lat zanim
przestanie
się rozpamiętywać powstanie warszawskie ? ( a przy okazji II Wojnę )
Zastanawiałam się trochę, Piotrze, nad Twoim zapytaniem.
Na początek tak:
rozpamiętywanie i pamięć - to dwa słowa o różnym znaczeniu
Temat jest taki, że łatwo przesadzić lub wysmażyć bzdurę niechcący i w
dobrej wierze. Ale dobra wiara się nie liczy.
Powstanie warszawskie nie zniknie z pamięci tak długo, jak długo będą
żyli ludzie, których młodość lub dzieciństwo przypadły na lata wojny.
To takie naturalne, bo i Ty, zapewne, będziesz całe życie pamiętał
przyjaciół, kolegów, koleżanki z podwórka, z podstawówki, z liceum.
Takie pamiętanie nie ma nic wspólnego z ideologią, z jakąkolwiek
polityką. Nie ma. Po prostu nie zapomina się o przyjaciołach tylko
dlatego, że się zestarzeli, a jeszcze bardziej nie zapomina się o tych,
którzy umarli wcześniej niż my, szczególnie zaś, gdy śmierć ich była
tragiczna.
---
Wczoraj na cmentarzu, wierz mi, słyszałam wiele strzępków rozmów
staruszków, ale żadna z nich nie mówiła o strasznym Niemcy, o wojnie w
ogóle. Oni zwyczajnie wspominali zdarzenia tamtych dni, tak samo, jak my
wspominamy!
---
Powstanie warszawskie nie zniknie z pamięci tak długo, jak długo
będziemy żyli my - dzieci powstańczego pokolenia. To jest tak, jakbyśmy
chcieli powiedzieć: wasze życie i wasze sprawy są dla nas ważne.
Nasze dzieci - one też postrzegają podobnie. Dopóki będą żyły - groby
powstańców nie pójdą w zapomnienie.
Może Wasze (Twoje) dzieci nie będą wiedziały o co chodzi. Może. Ale to
trochę potrwa.
---
Starszy mężczyzna pomagał nam zapalać lampki (nie mieliśmy zapałek).
Powiedział: była nas cała paczka, wie pani? Halinka Rostkowska, Maciek,
Łukasz - jest teraz profesorem w Krakowie. Ci, którzy jeszcze żyją,
bywają tu zawsze o tej porze, spotykamy się raz w roku i jest tak,
jakbyśmy się rozstali wczoraj. Wymieniał nazwiska, imiona, gubił się w
koligacjach, opowiadał, opowiadał, opowiadał. Słuchałam cierpliwie.
Byłam płótnem, na którym wyświetlała się projekcja Jego młodych lat,
trudnych, wojennych i okołowojennych, ale dla niego najbardziej
istotnych.
Nie żyjemy dla siebie, powiem górnolotnie.
KasiaKam
wojtekf - 2 Sie 2000, 03:00
Mahalo Spultanei ---E ,
Do otwierania drzwi wystarczy klamka. Czasem łom.
Nigdy nie lubiłem sztuki zaangażowanej, nie przepadam
również za zaangażowanym rzemiosłem ślusarsko-artystycznym.
Calkiem ciekawa preambułka do twojego 'dzisiajszego' credo ,
tyle że ... bez zwiazku i nie na temat.
Oczywiście rozumiem Asasella i jego poczucie misji.
Ja natomiast myśle , ze nie rozumiesz intencji Asasella ,
a ponadto w tym przypadku wciskasz mu jakies "poczucie misji".
nad motywami autora , wdajac sie w jakies dziwne "gdybajki" -
łącząc absurdalnie w swych "wywodach znikad do nikąd"
sprawę posiadania pieska z pamiecią o rocznicy wybuchu powstania.
Sam jestem tak jakby duchem i żadnych drzwi przede mną
otwierać nie trzeba, w razie potrzeby przejdę przez zamknięte.
Congrats!!!!!.
(...)
Biorąc pod uwagę poziom ogólny tej grupy, może rzeczywiście
jest tu potrzebny zastrzyk pamięci narodowej i powszechna akcja
wymiany gówna na pamięć o Tamtych Czasach.
hmmmm....
a dodatkowo, biorąc jeszcze pod uwagę twoj post , poziom
opada i pełza po podłodze.
Wychodzi na to, że nasz Asasello, Ojciec Duchowy / Mecenas Krajkowski /
Wychowawca Młodzieży został jeszcze do kompletu memory organizerem :-)
Nie mam o to do Asasella pretensji, mam nadzieję, że również A. nie ma pretensji
do mnie. Jeśli ktoś ma ochotę wspiąć się na piedestał i krzyczeć
do tłumu, że rocznica, że Warszawa i jakie to wszystko ważne, nie
będę go stamtąd ściągał.
Wygląda na to ze w rocznice różnych wydarzeń , ludziom majacych
"smialosc" wspomniec o nich przy Tobie , wpychasz od razu na piedestał
przyklejajac etykietke "memory roganizerow" .
Oczywiscie robisz to bez pretensji ;) i boze zachowaj "bez misji",
ot tak kontrolnie na luziku .
Podejrzewam jednak, że gdyby przez przypadek
akurat teraz zachorował pewien warszawski jamnik, Asasello zamiast
jednoczyć naród w refleksji nad patriotycznym zrywem itd. wsiadłby
do samochodu i gorączkowo szukał po mieście weterynarza.
A gdyby, nie daj Boże, jamnik zdechł, łzy w rodzinie A. byłyby
nieporównywalnie bardziej rzęsiste niż tutaj prezentowana
tubalno-wychowawczo-rocznicowa zaduma w spray'u.
Prorok nie podejrzewa , on umie tak gleboko antycypowac,
Prorok łączy najistotniejsze ewentualnosci i wyciągna jednynie
sluszne wnioski , Prorok nimi sie dzieli , bo :
Nie piszę tego z bezinteresownej złośliwości, chciałem jedynie zwrócić uwagę na
jedną z prawd o Naszych Czasach (by na nią patrzeć, nie potrzeba
pryzmatu, wystarczy kawałek oka i coś na kształt wyobraźni).
Prorok dostrzega prawde o naszych czasach "czyms na ksztalt oka i wyobrazni"
A kiedy ja czytałem Kolumbów, żałowałem, że się nie urodziłem,
dajmy na to, w 1920 roku. Mógłbym tak łatwo oddać swoje życie
za jakąś sprawę wyglądającą na słuszną, mógłbym odnaleźć sens
życia w każdym kartoflu, w każdej karabinowej łusce i w każdej
kropli krwi. Doświadczyłbym tylu wspaniałych emocji i już nie
musiałbym ich zastępować sztucznie barwionym bólem egzystencjalnym,
miałbym prawdziwy hełm, byłbym prawdziwie głodny, prowadziłbym
prawdziwe życie i miałbym prawdziwą śmierć na jednej z wielu
ówczesnych prawdziwych barykad. Nie zastanawiałbym się nad
niuansami politycznymi, nie traciłbym czasu na pytania, czy
warto. Potrafię dobrze strzelać, lubię proste piosenki i
zakurzone włosy sanitariuszek. Nie potrafię wypełniać PITów.
O.C.
hmmm ,
a nie zal Ci "ze po Moskwie nie jeżdżą juz sanie" ?
a "gór i hal " nie jes Ci żal ?
czy nie masz moze "zalu za zieloną Ukrainą"?
Pieprzysz Olgierd glupoty i wypisujac takie gowniarskie teksty jak ten powyzej
robisz z siebie niedojrzalego durnia , a twoja interpretacja sytuacji
"wygladajacej na sluszna , w ktorej doswiadczalbys tylu wspanialych emocji
zamiast sztucznie arwionego bolu egzystnecjalnego ... i mialbys hełm"
jest po prostu drwiną , glupia drwiną z dramatu ludzi ....
Wiec zajmij sie wierszami ... a w tym ponizej
nie doszukuj sie tesknoty i zalu za "sprawą wyglądającą na słuszną"
ani "sytuacją dostarczajaca wspanialych emocji"
Nocą słyszę jak coraz bliżej
drżąc i grając krąg się zaciska
A mnie przecież zdrój rzeźbił chyży
wyhuśtała mnie chmur kołyska
A mnie przecież wody szerokie
na dźwigarach swych niosły płatki
bzu dzikiego bujne obłoki
były dla mnie jak uśmiech matki
Krąg powolny dzień czy noc krąży
ostrzem świszcząc tnie już przy ustach
a mnie przecież tak jak innym
ziemia rosła tęga nie pusta
I mnie przecież jak dymu laska
wytryskała gołębia młodość
teraz na dnie śmierci wyrastam
ja - syn dziki mego narodu
....
KKB
Ta noc bez pożegnania noc bez gwiazd noc bez ruchu,
Długo mi wiatr histeryczny tłumaczył epilog najprostszy
Aż oto śmierć dzisiejszą ciężko bijąc ukłuł
Jestem bezradny jak motyl motyl nabity na ostrze
Rzeka: przez okno widać stanęła i czeka
Przez okno widać miasta nasunięty witraż
Na wierszach ślady krwi Nie przeczytasz
przeżytych epopei Nie zobaczysz ani jednego człowieka.
Odpływam nocą najstraszniejszą, a dokąd
już wszystko jedno oczy zamkną odwroty w życie jak drzwi
ręce jak drewno, ręce jak drewno, ręce jak drewno
Olgierd Cybulski - 2 Sie 2000, 03:00
Jerzy Wieczorek :
Przeczytałem Twoje słowa.
Z wieloma Twoim "tezami" się zgadzam, nie ze wszystkimi.
Tak jak niewiersz Asa jest wg mnie "niewypałem poetyckim"
ze szlachetnymi intencjami, tak pamięć historyczna jest ważna !
Nie dla mnie. Ja czasem nie pamiętam, gdzie spędziłem noc.
Na pamięć historyczną tym bardziej mnie nie stać.
Ważne jest żeby mieć komu spojrzeć w oczy i żeby
mieć kogo dotknąć, lub żeby mieć się z kim napić,
lub zagrać w badmintona, lub z kogo się pośmiać,
lub komu dać w prezencie bezpestkową pomarańczę.
Inaczej niezadługo przestaniemy mówic po polsku...
Może nam wtedy postawią na rynkach amerykańskie
budki telepatyczne na magnetyczne karty i elektryczne serca,
a może nie :-)
Żadna rusyfikacja, czy germanizacja nie uczyniły takiego spustoszenia,
"językowego", czy kulturowego, ogólnie ujmując - jak wszechobecna
amerykanizacja, angielszczyzacja, czy wałęsywizacja.
(bendem, poszlem, muszem....itp, itd...),
Jakość "językowa" choćby w Usencie czy na stronach WWW
krzyczy sama za siebie !
Taki świat. Nie widzę potrzeby pisania o tym na p.h.p.
Nie widzę możliwości działania przeciw temu. Na pocieszenie
zostanie mi iluzja, iż ja tym autobusem nie jadę.
Udaję, że nie widzę nylonowej żyłki łączącej moją nogę z rurą
wydechową autobusu, udaję że jej nie widzę, a jednak wciąż
dyskretnie szukam noża.
Kasia,
pozornie nie na temat...
Ja szanuję ich "ODWAGĘ" nie bycia "obok" Historii.
A mi się spodobało "haiku" Asasella (przepraszam, jeśli zmieniłem układ graf.):
:
: Poza
:
: Czasem postać.
:
Na co Pazik trzy grosze - wyłożył....
I wreszcie Ty, Olgierdzie swoje poglądy przedstawiłeś.
Ale czy tylko poglądy ?
Czy rzeczywiście sobie zadrwiłeś z Asa i Tofika i im podobnych istot ?
Oto jest pytanie ?
W jakimś sensie z pewnością sobie zadrwiłem.
I tak o wiele częściej uprawiam autodrwinę,
Kasiakam i Asasello są ludźmi, których chciałbym
uważać za swoich przyjaciół, Tofik jest tylko
sympatycznym psiakiem, ja zaś, jak kiedyś powiedziała
o mnie Kasia, jestem trudny, i tego się obecnie trzymam :-)
A czemu miałbym nie zadrwić ? Przez sympatię ?
Nie widzę związku. Lub nawet widzę związek odwrotny,
ale mniejsza o to.
Odpowiedź znasz tylko Ty !
Teraz już nie, lub tak, w zależności od tego, czy można mi uwierzyć.
"Są tylko słowa, aby kłamać
lub mówić prawdę..." (A.)
Z poważaniem i z zażenowaniem, nawet nie sprawdzam co wypisałem.
Jerzy Wieczorek (z Krakowa - jakby co...)
Z czymś na kształt -
Olgierd Cybulski (znikąd, spod Róży, Spultanei)
Sokrates głosił pogląd, według którego człowiek powinien
być uprzejmy dla wrogów i bezlistosny dla przyjaciół.
Częściowo mi się nie chce przytaczać, a częściowo już
nie pamiętam uzasadnienia.
Aphilommen - 2 Sie 2000, 03:00
(...)
Drażni mnie samo istnienie czasu,
siłą rzeczy nie podobają mi się również uroczystości związane z
obchodzeniem rocznic. Za dużo w tym hipokryzji, polityki, instynktu
stadnego, specjalnych linii autobusowych jadących na Powązki,
automatycznych wzruszeń i
automatycznego szacunku.
(...)
a tak się składa,
że z czysto emocjonalnych powodów bardziej interesuj mnie jeden
samotny człowiek niż milion kości powstańców i milion płaczących
nad nimi pasażerów autobusów specjalnych
Skoro tak... skoro piszesz, ze "bardziej interesuje cie jeden samotny
czlowiek", to ci powiem, ze wczoraj rozmawialem z 75-cio letnia pania, ktora
ogladala te uroczystosci.
Ona akurat swietnie sie miesci w twojej definicji tych, ktorzy cie interesuja
bardziej, bo jest samotna.
56 lat temu miala 19 lat i walczyla na Mokotowie w batalionie artyleryjskim AK
"Granat".
Z tego batalionu zostalo niewielu zywych, a z tych zywych - po ponad
piecdziesieciu latach - juz tylko pare osob.
Jej podobaly sie uroczystosci.
Ja wzruszyly.
Jezeli nawet nie wzruszyly nikogo innego, to juz dla niej warto bylo je robic:)
Pozdrawiam
Aphilommen
*Aphilommen
Olgierd Cybulski - 2 Sie 2000, 03:00
Aphilommen pisze...
Skoro tak... skoro piszesz, ze "bardziej interesuje cie jeden samotny
czlowiek", to ci powiem, ze wczoraj rozmawialem z 75-cio letnia pania, ktora
ogladala te uroczystosci.
Ona akurat swietnie sie miesci w twojej definicji tych, ktorzy cie interesuja
bardziej, bo jest samotna.
56 lat temu miala 19 lat i walczyla na Mokotowie w batalionie artyleryjskim AK
"Granat".
Z tego batalionu zostalo niewielu zywych, a z tych zywych - po ponad
piecdziesieciu latach - juz tylko pare osob.
Jej podobaly sie uroczystosci.
Ja wzruszyly.
Jezeli nawet nie wzruszyly nikogo innego, to juz dla niej warto bylo je robic:)
Zgadzam się.
Aphilommenie. Miewam czasami okresy podwyższonej śmiałości,
kiedy bez przeszkód nawiązuję kontakty z ludźmi.
Może się kiedyś przysiądę do tej pani na jakiejś ławce
w parku, może akurat będę miał przy sobie jakieś herbatniki,
i może zjemy je razem rozmawiając o świecie dawnym i obecnym,
jest to wysoce prawdopodobne, bo właśnie w taki sposób
lubię rozmawiać z ludźmi, bez tłumów, bez okazji, bez
uroczystości.
Nie wiem dlaczego zarzucasz mi wrogość wobec tych
wszystkich osób na cmentarzu, czy wobec jakiegokolwiek
tłumu gdziekolwiek - ja po prostu nie chcę tam być,
bo gubię się w zbyt wielu spojrzeniach, w zbyt wielu
gestach, ktore nie mają kiedy do mnie trafić,
na różnych takich rocznicach jest zawsze jakiś
Asasello i jakaś KasiaKam zasłuchani w szeptach,
ja bywam w innych okolicznościach, w innych
chwilach i miejscach, i słucham, może nawet
tych samych opowieści, w trybie pozatłumowym
i pozakalendarzowym. Kropka. A jeśli będę
miał przy sobie gitarę, to zagram owej pani
flamenco, słabo mi to wychodzi, ale jak się
postaram, to może się spodoba. W tłumie nie
zagram niczego nigdy :-)
O.C.
Olgierd Cybulski - 2 Sie 2000, 03:00
Az Nim !
| Oczywiście rozumiem Asasella i jego poczucie misji.
Ja natomiast myśle , ze nie rozumiesz intencji Asasella ,
a ponadto w tym przypadku wciskasz mu jakies "poczucie misji".
Ostatnim razem wciskałem mu, że jest premierem Buzkiem.
Znasz mnie, wiesz, że czasami bywam w poprzek :-)
| Biorąc pod uwagę poziom ogólny tej grupy, może rzeczywiście
| jest tu potrzebny zastrzyk pamięci narodowej i powszechna akcja
| wymiany gówna na pamięć o Tamtych Czasach.
hmmmm....
a dodatkowo, biorąc jeszcze pod uwagę twoj post , poziom
opada i pełza po podłodze.
Cytując takie wypowiedzi bez kontekstu jesteś niesprawiedliwy.
Wygląda na to ze w rocznice różnych wydarzeń , ludziom majacych
"smialosc" wspomniec o nich przy Tobie , wpychasz od razu na piedestał
przyklejajac etykietke "memory roganizerow" .
Przeważnie tak. Jestem uczulony na rocznice i pamięć okazjonalną,
na zamówienie. Kiedy umarł mój ukochany Alfred Schnittke niektóre
stacje radiowe zaczęły puszczać jego utwory, zupełnie przypadkowo
wybrane z repertuaru, na przykład te wszystkie opery za sprawą
nie podobało mi się to, nie podoba mi się też zwyczaj wypisywania
w gazetach co kto myśli o świeżo pogrzebanych sławnych obywatelach,
nie podoba mi się, że jak umiera Herling Grudziński to zaraz
w telewizji puszczają jego teatry, w gazetach piszą o nim
jednozdaniowe wspomnienia od Buzka, Miłosza, i innych wielkich,
mam nieco niestandardowy stosunek do śmierci i pewnie rzeczywiście
wypełniam jakąś misję, i pewnie w ramach tej misji przyporządkowuję
otoczeniu swoje etykietki na prawo i lewo, ale z pewnością jest to
moja własna, jednoosobowa misja, i moje własne etykietki, i nie ma
pode mną żadnego piedestału ani aureoli nade mną.
Oczywiscie robisz to bez pretensji ;) i boze zachowaj "bez misji",
ot tak kontrolnie na luziku .
Przeważnie na. Dziś mi zabrakło humoru, luzu niestety też.
Prorok nie podejrzewa , on umie tak gleboko antycypowac,
Prorok łączy najistotniejsze ewentualnosci i wyciągna jednynie
sluszne wnioski , Prorok nimi sie dzieli , bo :
A jaki to prorok ? (pyta prorok)
PÓŁGODZINNY ! (odpowiada chór) :-))
[...]
Pieprzysz Olgierd glupoty i wypisujac takie gowniarskie teksty jak ten powyzej
robisz z siebie niedojrzalego durnia
Kurka wodna, dlaczego nie mogę być niedojrzałym durniem, kiedy mam
na to ochotę. Nie podoba mi się ten świat pełen dojrzałych mędrców,
jestem gówniarzem, jeśli tylko gówniarz może myśleć i czuć to co ja,
nic na to nie poradzę, monsieur Fireduke, o ile pamiętam miałeś
nauczyć mnie dorosłości, i co, zamiast tego rozdajesz mój adres
kibicom Cracovii, nie wiem, mi się wydaje, że jakieś tam swoje
zalety jednak mam, a wy mnie zaraz chcecie zamknąć i wyprostować.
Guzik, nie dam się. Nie cierpię tłumów, nie cierpię piedestalizowanych
rocznic, chcę żeby była wojna, a potem dyktatura, chcę żeby ludzi
było dziesięć razy mniej, chcę zlikwidować zegarki, autobusy i gazety,
a zamiast tego wprowadzić rozdawnictwo bezpestkowych pomarańczy,
bezpłatną psychoterapię dotykową dla osób siedzących na kratkach
węglowych, żużlowych lub koksowniczych i pierwszych z systemów
schodków wiodących dokądkolwiek, obowiązkowe patrzenie obcym
prosto w oczy, obowiązkowe kupowanie przeterminowanych dżemów
gdy sprzedawczynie się martwią, mam taką wizję świata i nikomu
jej nie narzucam, a jeśli już to tylko czasem, gdy jest mi źle,
bo na przyklad opuszczą mnie przyjaciele i pękną struny ukulele.
, a twoja interpretacja sytuacji
"wygladajacej na sluszna , w ktorej doswiadczalbys tylu wspanialych emocji
zamiast sztucznie arwionego bolu egzystnecjalnego ... i mialbys hełm"
jest po prostu drwiną , glupia drwiną z dramatu ludzi ....
Więc pewnie cały jestem głupią drwiną z dramatu ludzi.
Trudno. Wojciechu F., mamy tu grupę o poezji, nie o historii,
nie o dramatach, jeśli nie umiesz zniżyć się do poziomu emocji
niedojrzałego durnia, to może potraktuj je wszystkie razem jako
literacką fantazję. Przepraszam, że nie dorobiłem rymów.
Wiec zajmij sie wierszami ... a w tym ponizej
nie doszukuj sie tesknoty i zalu za "sprawą wyglądającą na słuszną"
ani "sytuacją dostarczajaca wspanialych emocji"
Skoro każesz, trudno, zachowam swoje tęsknoty dla siebie.
Dzięki za KKB. Szkoda, że nie mam pod ręką archiwum
nie wiadomo przez kogo, wyszperany przez czytelnika z wojennych
wspomnień.
Ciekaw jestem kim byłby KKB przeniesiony ze swoich czasów
do dzisiaj. Czy paliłby trawę ? Czy pracowałby w telewizji
przy składaniu reklamowych spotów ? Bądź co bądź wykazywał
niemały talent ku grafice. Odwróć to sobie, jeśli chcesz.
Łatwo Ci przychodzi nazwanie mnie gówniarzem ? Nie, żebym
się obrażał, ale zastanawiam się, czy chociaż próbowałeś
przejść pod szlabanem mojej autoironii.
Cześć.
O.C.
wojtekf - 2 Sie 2000, 03:00
Az Nim !
A ONA A STOKROTKA!
Ostatnim razem wciskałem mu, że jest premierem Buzkiem.
Znasz mnie, wiesz, że czasami bywam w poprzek :-)
no tak :))) czasami bywasz , ale bardzo 'slightly' ;)
| Biorąc pod uwagę poziom ogólny tej grupy, może rzeczywiście
| jest tu potrzebny zastrzyk pamięci narodowej i powszechna akcja
| wymiany gówna na pamięć o Tamtych Czasach.
| hmmmm....
| a dodatkowo, biorąc jeszcze pod uwagę twoj post , poziom
| opada i pełza po podłodze.
Cytując takie wypowiedzi bez kontekstu jesteś niesprawiedliwy.
Kontekstem jest cały megabajtowa "dorobek tworczy" grupy
nie musze go cytowac , jestesmy w nim . ..... AZ NIM!
A jaki to prorok ? (pyta prorok)
PÓŁGODZINNY ! (odpowiada chór) :-))
dziekuje Ci Dariuszu za relacje z pierwszej czesci meczu
polaczymy sie po przerwie , a my tymczasem wracamy do studia ....
[pstryk ... inny kanał]
- Wiec twierdzi Pan, ze Olgierd Cybulski jest geniuszem ?
- Tak twierdze
- A na czym opiera Pan swoje przypuszczenia ? - i pani prowadzaca wywiad
zaklada noge na noge , zas kamerzysta-de_freudzista kadruje kolano
(az slychac trzaski i przebicia z audycji "Trojka pod ksiezycem" (nad Rudawą))
- ja to po prostu wiem , sa rozni geniusze , wyszyscy oni sa ponadczasowi ,
a wielu z nich wybiega daleko w przyszlosc .
Wiec sa geniusze , ktorzy wyprzedzaja swoja epoke o dwa stulecia ,
inni o jedno , mniejsi o kilkadziesiat czy kilkanascie lat ,
a Pan Cybulski jest z tych geniuszy., ktorzy wyprzedzaja epoke tylko o pol godziny.
- A wiec tak?
- Tak .... ale to zawsze cos , czy pani to potrafi?
- Nie zastanawialam sie :(
- Wątpie :(
- Lecz to ja prowadzę wywiad i zadaję pytania
- Chyba jeszcze nie wykraczamy poza te sztywne zalozenia poczynione w couloirach
- Pan przesadza , przypominam ze nasza audycja jest na zywo
- Tak na zywo lecz smiertelnie powaznie i nudnie
- To pan powiedzial
- "To pan powiedzial" powiedziala akurat pani
- A co Paaaaan o tym sadzi ? swoje pytanie kieruję do nastepnego zaproszonego
gościa Pana Pepe -Popławskiego
- hmmm ... dobry wieczor panstwu (i nagle Pepe zaczyna sie wiercic w fotelu
wykonujac uporzadkowana krotkę przysiadow jakby dopiero co w nim usiadl)
przysłuchuje sie tej rozmowie od pol godziny i sądzę ze nie padlo tu nic nowego
- a co ty sam masz do powiedzenia ?
- prosze nie przerywac - prosi Pani
- zadalem pytanie - nadal przerywa Przerwak
- juz odpowidam (rzecze Pepe a jego wiercioszka w fotelu jakby wygasa)
Idea Geniusza ktory wyprzedza epokę o pół godziny nie jest nowa ,
juz Woody Alen powiedzial ze sa takie obce cywilizacje , ktore
wyprzedzaja nas o 15 minut , jedyna korzyc i przewaga , ktora z tego
maja to fakt, ze nie spozniaja sie na spotkania.
- ales blysnał!!
[kanal pstryk]
- I nasi znow bronia sie zaciekle , wiemy ze woli i ambicji walki
podopiecznym trenera Nabuchodonozora nigdy nie brakowalo ,
maja tez wiecej z gry ...
monsieur Fireduke, o ile pamiętam miałeś
nauczyć mnie dorosłości, i co, zamiast tego rozdajesz mój adres
kibicom Cracovii, nie wiem, mi się wydaje, że jakieś tam swoje
zalety jednak mam, a wy mnie zaraz chcecie zamknąć i wyprostować.
A jakze masz zalety , nie ludze sie i nie znajduje potrzeby by cie
prostowac , nie jestes wszak jakims tam pokurczem lecz prawdziwym
AZ NIMEM i nie mam watpliwosci ze things will be as you wish.
Czego takze , nie znajac twych Marzeń ci zycze :)))).
Guzik, nie dam się.
Nie dawaj sie - nawet z petelką.
chcę żeby była wojna, a potem dyktatura, chcę żeby ludzi
było dziesięć razy mniej, chcę zlikwidować zegarki, autobusy i gazety,
a zamiast tego wprowadzić rozdawnictwo bezpestkowych pomarańczy,
bezpłatną psychoterapię dotykową dla osób siedzących na kratkach
węglowych, żużlowych lub koksowniczych i pierwszych z systemów
schodków wiodących dokądkolwiek, obowiązkowe patrzenie obcym
prosto w oczy, obowiązkowe kupowanie przeterminowanych dżemów
gdy sprzedawczynie się martwią, mam taką wizję świata i nikomu
jej nie narzucam, a jeśli już to tylko czasem, gdy jest mi źle,
bo na przyklad opuszczą mnie przyjaciele i pękną struny ukulele.
UKULELE !!!! :))))
a ja Ci mowie ze wazne jest by chociaz ociupinke wierzyc w to
ze wazne jest to, ze orkiestra regularnie i pieknie gra do konca (na kazdym Tytaniku)
Nie, żebym się obrażał, ale zastanawiam się, czy chociaż próbowałeś
przejść pod szlabanem mojej autoironii.
Cześć.
O.C.
Cwiczę ten skłon az mi w karku trzeszczy .
C U ebałt ileven
AZ NIM
Piotr Pilawski - 2 Sie 2000, 03:00
[ciach]
Nie żyjemy dla siebie, powiem górnolotnie.
KasiaKam
Dziękuję za wytłumaczenie. Rzeczywiście rozpamiętywanie a pamięć to
osobne sprawy. Pamięć nie zaginie ale nie ma po co jątrzyć ran, czyż nie
? Denerwują mnie rokroczne debaty i zastanowienia "co by było gdyby..."
i "jacy to my, Polacy, nie byliśmy biedni, wycyckani podczas wojny". Po
prostu : powstanie się nie udało, jak większość w naszej historii, i nie
ma sensu rozmyślać, czy udałoby się gdyby taki a taki batalion uderzył
tu a tu o tej a o tej godzinie. Szczególnie, że na tym poziomie wiedzy i
nauki nie mamy możliwości ingerencji w przeszłość.
Aphilommen - 3 Sie 2000, 03:00
(...)
Nie wiem dlaczego zarzucasz mi wrogość wobec tych
wszystkich osób na cmentarzu, czy wobec jakiegokolwiek
tłumu gdziekolwiek - ja po prostu nie chcę tam być,
bo gubię się w zbyt wielu spojrzeniach, w zbyt wielu
gestach, ktore nie mają kiedy do mnie
trafić (...)
Olgierdzie, nie zarzucam ci zadnej wrogosci.
Nie polemizuje z Twoimi emocjami...
Twoje emocje sa Twoje i nic mi do nich.
Chyba sie nie zrozumielismy.
Chodzilo mi wylacznie o te "paradoksalna" opozycje /troska o chorego psa versus
refleksja rocznicowa/, ktora jest moim zdaniem /powtarzam sie...wiem!/
intelektualnie jalowa i wcale zadnego paradoksu w niej nie ma.
A emocjonalnie?
Coz..
To zupelnie inny temat.
Tylko to mialem na mysli. Nic wiecej.
Pozdrawiam
Aphilommen
Jerzy Wieczorek - 3 Sie 2000, 03:00
Młody ?
Gniewny ?
Zbuntowany ?
Niepokorny ?
Czy tylko poza ?
Pozdrawiam, mimo wszystko :-)
Jerzy
P.S.
Jutro w "Vis a vis" kilka kieliszków czystej ?
Hej, Krakowianie ! Odpisywać !
No, od biedy mogą być, przyjezdni :-)
J.
[...]
ragana - 4 Sie 2000, 03:00
(...) Powstanie warszawskie nie zniknie z pamięci tak długo, jak długo będą
żyli ludzie, których młodość lub dzieciństwo przypadły na lata wojny.
To takie naturalne, bo i Ty, zapewne, będziesz całe życie pamiętał
przyjaciół, kolegów, koleżanki z podwórka, z podstawówki, z liceum.
Takie pamiętanie nie ma nic wspólnego z ideologią, z jakąkolwiek
polityką. Nie ma. Po prostu nie zapomina się o przyjaciołach tylko
dlatego, że się zestarzeli, (...)
ale dlatego, że myśmy się zestarzeli
pamięć jest wybiórcza
całe moje edukacyjne koleżeństwo już mi się rozmywa
fizjologia
a czasem całe szczęście: przyjaciele niekiedy zmieniają się we wrogów, nie
przestając być przyjaciółmi
(co widać np. w dziejach styropianu
nie wspominając o bardziej krwawych rewolucjach)
można być bardzo blisko długi czas, zawiszcząc sobie i się nienawidząc
i IMHO to się zdarza często, bardzo często
podziemne życie uczuciowe
odbiegłam od tematu
ale w stronę uniwersaliów
chciałam po prostu zaprotestować przeciwko rozumieniu międzyludzkich relacji
jednowymiarowo
tylko dlatego, że wmieszała się w nie tragedia
najbardziej dziwi mnie to, że próby pogłębienia go (tego rozumienia) przez
poezję nie wypalają
a w naszej (tutaj) są nawet w ogóle nieobecne
natomiast niektóre polsko-okupacyjne filmy są bezkonkurencyjne pod tym
względem
biją siłą wyrazu i głębią refleksji wszystkie ekranizacje Szekspira
klęska poezji?
(...) a jeszcze bardziej nie zapomina się o tych,
którzy umarli wcześniej niż my, szczególnie zaś, gdy śmierć ich była
tragiczna.(...)
IMHO dlatego, że pozostali niespełnioną obietnicą
co jest romantyczne
a teraz niewinni zatykają oczy: kult młodych i pięknych (mimo potu, brudu i
kanałów) zwłok męczenników sprawy świętej
zawsze wydawał mi się mieć bardzo podejrzane podłoże
(...) Powstanie warszawskie nie zniknie z pamięci tak długo, jak długo
będziemy żyli my - dzieci powstańczego pokolenia. To jest tak, jakbyśmy
chcieli powiedzieć: wasze życie i wasze sprawy są dla nas ważne.
Nasze dzieci - one też postrzegają podobnie. Dopóki będą żyły - groby
powstańców nie pójdą w zapomnienie.(...)
i tu byłabym optymistką: nigdy nie pójdą
to jest niewiarygodnie współczesna realizacja czegoś -przepraszam za
wyrażenie- bardzo atrakcyjnego dla wyobraźni: krucjaty dziecięcej
(pomijam już atrakcyjność wojny w ogóle)
(...) Może Wasze (Twoje) dzieci nie będą wiedziały o co chodzi. Może. Ale
to
trochę potrwa.(...)
co do mnie, jestem wnuczką AK-owca, powstańca, ewangelika i komunisty
i prawnuczką niepiśmiennych Ukraińców
i odkąd to wszystko wiem, przestałam rozumieć, o co chodzi :-(
Nie żyjemy dla siebie, powiem górnolotnie.
ale dla kogo i dla-czego?
"cokolwiek odpowiesz - dostaniesz kijem" ;-)
KasiaKam
powiem Ci na ucho - ja też jestem Kam
przypadek?
pozdr.:-)
ragana
rumczajs - 4 Sie 2000, 03:00
Użytkownik ragana :
| | | [...]
"cokolwiek odpowiesz - dostaniesz kijem" ;-)
| KasiaKam
powiem Ci na ucho - ja też jestem Kam
przypadek?
pozdr.:-)
ragana
---------------------------
to stopnie wolnomularskie ?
pytam bom ciekawy ;-)
pozdr.
rumczajs
Kasiakam - 4 Sie 2000, 03:00
[ciach]
| Nie żyjemy dla siebie, powiem górnolotnie.
| KasiaKam
Dziękuję za wytłumaczenie. Rzeczywiście rozpamiętywanie a pamięć to
osobne sprawy. Pamięć nie zaginie ale nie ma po co jątrzyć ran, czyż
nie
? Denerwują mnie rokroczne debaty i zastanowienia "co by było
gdyby..."
i "jacy to my, Polacy, nie byliśmy biedni, wycyckani podczas wojny".
Po
prostu : powstanie się nie udało, jak większość w naszej historii, i
nie
ma sensu rozmyślać, czy udałoby się gdyby taki a taki batalion uderzył
tu a tu o tej a o tej godzinie. Szczególnie, że na tym poziomie wiedzy
i
nauki nie mamy możliwości ingerencji w przeszłość.
Hej, Piotrze. Nie zastanawiam się nad większością w naszej historii. Za
mało wiem na ten temat.
Bardziej porusza mnie aspekt moralny, czemu dałam wyraz nad wyraz.
Ponieważ nie czytuję gazet i równolegle nie korzystam z dobrodziejstw
TV, bo nie posiadam odbiornika, mogę bez irytacji przeżywać po swojemu
to, co zauważam nie stymulowana:-)
Zdaję się na kontakty bezpośrednie, to przeważnie więcej daje, mam takie
wrażenie.Polecam.
KasiaKam
Kasiakam - 4 Sie 2000, 03:00
Użytkownik ragana :
| | | [...]
| "cokolwiek odpowiesz - dostaniesz kijem" ;-)
| KasiaKam
| powiem Ci na ucho - ja też jestem Kam
| przypadek?
to stopnie wolnomularskie ?
pytam bom ciekawy ;-)
Och, to byłoby wspaniałe!
Lecz tymczasem to zwykłe ulubienie pierwszego nicku, któremu jestem
wierna:-)
KasiaKam
Kasiakam - 4 Sie 2000, 03:00
dyskusyjnych
[...]
Po prostu nie zapomina się o przyjaciołach tylko
| dlatego, że się zestarzeli, (...)
ale dlatego, że myśmy się zestarzeli
pamięć jest wybiórcza
całe moje edukacyjne koleżeństwo już mi się rozmywa
fizjologia
a czasem całe szczęście: przyjaciele niekiedy zmieniają się we wrogów,
nie
przestając być przyjaciółmi
(co widać np. w dziejach styropianu
nie wspominając o bardziej krwawych rewolucjach)
można być bardzo blisko długi czas, zawiszcząc sobie i się nienawidząc
i IMHO to się zdarza często, bardzo często [...]
Można, jasne, ale co to ma wspólnego z przyjaźnią. Zawiść przeczy temu
dość wyraźnie. Złe uczucie, chore. Dla mnie jednowymiarowe bezwzględnie.
[...]
natomiast niektóre polsko-okupacyjne filmy są bezkonkurencyjne pod tym
względem
biją siłą wyrazu i głębią refleksji wszystkie ekranizacje Szekspira
klęska poezji?
Nie, nie sądzę. Myślę, że to niedostatek wiedzy na ten temat. Ja się do
niego przyznaję.
(...) a jeszcze bardziej nie zapomina się o tych,
| którzy umarli wcześniej niż my, szczególnie zaś, gdy śmierć ich była
| tragiczna.(...)
IMHO dlatego, że pozostali niespełnioną obietnicą
co jest romantyczne
a teraz niewinni zatykają oczy: kult młodych i pięknych (mimo potu,
brudu i
kanałów) zwłok męczenników sprawy świętej
zawsze wydawał mi się mieć bardzo podejrzane podłoże
Nie znam takiego kultu. Dla mnie to ludzie, tacy jak my, niedoskonali,
ze swoimi słabościami i wszelkimi przywarami, a jednak umarli
przedwcześnie - i to wszystko.
| (...) Powstanie warszawskie nie zniknie z pamięci tak długo, jak
długo
| będziemy żyli my - dzieci powstańczego pokolenia. To jest tak,
jakbyśmy
| chcieli powiedzieć: wasze życie i wasze sprawy są dla nas ważne.
| Nasze dzieci - one też postrzegają podobnie. Dopóki będą żyły -
groby
| powstańców nie pójdą w zapomnienie.(...)
i tu byłabym optymistką: nigdy nie pójdą
to jest niewiarygodnie współczesna realizacja czegoś -przepraszam za
wyrażenie- bardzo atrakcyjnego dla wyobraźni: krucjaty dziecięcej
(pomijam już atrakcyjność wojny w ogóle)
Nigdy - to słowo najbardziej nieodpowiedzialne ze wszystkich słów:-)
Atrakcyjne - to słowo niesprawiedliwe.
| (...) Może Wasze (Twoje) dzieci nie będą wiedziały o co chodzi.
Może. Ale
to
| trochę potrwa.(...)
co do mnie, jestem wnuczką AK-owca, powstańca, ewangelika i komunisty
i prawnuczką niepiśmiennych Ukraińców
i odkąd to wszystko wiem, przestałam rozumieć, o co chodzi :-(
A widzisz: jam jest córka Ak-owca. Takiego, który zmienił nazwisko, bo
groziła mu 'czapa'. Ile w tym prawdy pewnie się nie dowiem, tak do
końca. Ale znam wiele opowieści nie mających politycznego podłoża;
opowieści wyłaniających się przy okazji spotkań (zawsze we wrześniu w
Kampinosie zlot Jerzyków) i zupełnie indywidualnych pogaduszek
okołoświątecznych w gronie tych, co przeżyli.
| Nie żyjemy dla siebie, powiem górnolotnie.
ale dla kogo i dla-czego?
"cokolwiek odpowiesz - dostaniesz kijem" ;-)
No, wiedziałam, że przesadzę:-)
Może powinnam powiedzieć 'nie tylko dla siebie' - to byłoby bardziej
właściwe, więc: nie tylko.
Taka jest moja idea.
| KasiaKam
powiem Ci na ucho - ja też jestem Kam
przypadek?
Przypadek. Dopiero teraz zajrzałam do encyklopedii. Nie jestem 'kam' w
tym znaczeniu;-)
Wolę 'kam' - 'zaproszenie':-)
Zapraszam
KasiaKam
ragana - 5 Sie 2000, 03:00
dyskusyjnych
| (...) można być bardzo blisko długi czas, zawiszcząc sobie i się
nienawidząc
| i IMHO to się zdarza często, bardzo często [...]
Można, jasne, ale co to ma wspólnego z przyjaźnią. Zawiść przeczy temu
dość wyraźnie. Złe uczucie, chore. Dla mnie jednowymiarowe bezwzględnie.
dla mnie nie
zbyt często splata się z potężną fascynacją
o tyle zgadzam się z Tobą, że zawiść w bliskim układzie przyjacielskim jest
rzadka
zbyt łatwo ją rozpoznać
niech będzie: nienawidząc się momentami, uzależniając się od siebie,
pogardzając sobą (i sobą nawzajem), nie rozumiejąc się
ale masz i tu rację: ja się czepiam
jaki -zdaje mi się- postulowałam
konwencja tego nie wchłonie
[...]
| natomiast niektóre polsko-okupacyjne filmy są bezkonkurencyjne pod tym
| względem
| biją siłą wyrazu i głębią refleksji wszystkie ekranizacje Szekspira
| klęska poezji?
Nie, nie sądzę. Myślę, że to niedostatek wiedzy na ten temat. Ja się do
niego przyznaję.
ale o to, że w literaturze w ogóle trudno jest oddać niejednoznaczność
układów międzyludzkich
zwłaszcza w poezji, która opisuje (wybiórczo) albo to, co widać, albo to, co
się myśli (IMHO nie to, co się czuje, tylko to, co się o tym myśli)
jedyne znane mi przykłady na to, że jest to w literaturze możliwe, to Proust
i Szekspir (dramaty)
natomiast w filmie jest to, rzekłabym, nagminne :-(
na pociechę możemy sobie mówić, że nastąpiła inflacja ("Leon Zawodowiec")
:-)
(...) kult młodych i pięknych (mimo potu,
brudu i
| kanałów) zwłok męczenników sprawy świętej
| zawsze wydawał mi się mieć bardzo podejrzane podłoże
Nie znam takiego kultu. Dla mnie to ludzie, tacy jak my, niedoskonali,
ze swoimi słabościami i wszelkimi przywarami, a jednak umarli
przedwcześnie - i to wszystko.
słusznie! o to właśnie chodzi - zdeptane kwiaty itd.
nie będę dalej ciągnąć tego wątku, bo wyjdę na kogoś, kim nie jestem ;-)
zasłonię się cytatem, na dodatek wyjętym z kontekstu:
"ciało męczennika jest bardzo wspaniałe"
(podręcznik do historii najnowszej Pronobisa, s.481)
| (...) groby
| powstańców nie pójdą w zapomnienie.(...)
| i tu byłabym optymistką: nigdy nie pójdą
| to jest niewiarygodnie współczesna realizacja czegoś -przepraszam za
| wyrażenie- bardzo atrakcyjnego dla wyobraźni: krucjaty dziecięcej
Nigdy - to słowo najbardziej nieodpowiedzialne ze wszystkich słów:-)
to prawda :-)
zawężam: nie pójdą, póki ta nieszczęsna kultura nie przepadnie
Atrakcyjne - to słowo niesprawiedliwe.
w odniesieniu do historycznej tragedii - nawet gorzej
ale mnie chodziło o realizację motywu, pożywienie wyobraźni
uważam postulowanie tu historiografii za off-topic
gdyż nie wierzę w możliwość opisania w poezji nagiego faktu
bez jakiejś tendencji
i zapodane tu "powstańcze" wiersze tego jakby dowodzą ;-)
gdybym była lepiej edukowana w strukturalizmie, rzuciłabym coś o różnicy
między "znaczącym", "znaczonym" i rzeczywistym
ale nie rzucę, bo to mnie przekracza :-(
mogłabym próbować wyjaśniać to poglądowo
ale nie daj Bóg trafi tu jakiś fillozof, to mnie, jak święty Michał diabła
| co do mnie, jestem wnuczką AK-owca, powstańca, ewangelika i komunisty
| i prawnuczką niepiśmiennych Ukraińców
| i odkąd to wszystko wiem, przestałam rozumieć, o co chodzi :-(
A widzisz: jam jest córka Ak-owca. Takiego, który zmienił nazwisko, bo
groziła mu 'czapa'. Ile w tym prawdy pewnie się nie dowiem, tak do
końca. Ale znam wiele opowieści nie mających politycznego podłoża;
opowieści wyłaniających się przy okazji spotkań (zawsze we wrześniu w
Kampinosie zlot Jerzyków) i zupełnie indywidualnych pogaduszek
okołoświątecznych w gronie tych, co przeżyli.
przyjmuję te uwagi
ojciec musiał Cię znacznie bardziej ukształtować
niż mnie dziadek
zresztą jestem w ogóle ukształtowana na marginesie i wielo-reo
ale pasjonują mnie ludzie kształtowani w systemie mono
i nie rozumiem ich
ale też mam w zanadrzu jedną opowieść bez podłoża:
najdawniejsze wspomnienie mojego ojca to widziana w nocy w ogródku w
Pruszkowie łuna nad Warszawą, w roku owym
(...) Taka jest moja idea.
wycięłam całą górę, bo chcę tylko zaznaczyć: przyjęłam :-)
| powiem Ci na ucho - ja też jestem Kam
| przypadek?
Przypadek. Dopiero teraz zajrzałam do encyklopedii. Nie jestem 'kam' w
tym znaczeniu;-)
Jezu! a co to za encyklopedia?!
pozdrawiam na koniec przerażona
ale serdecznie
rag.
Kasiakam - 5 Sie 2000, 03:00
Użytkownik "ragana" podyskutowała sobie z KasiąKam:
i na konic powiada:
| Przypadek. Dopiero teraz zajrzałam do encyklopedii. Nie jestem 'kam'
w
| tym znaczeniu;-)
Jezu! a co to za encyklopedia?!
pozdrawiam na koniec przerażona
ale serdecznie
rag.
Encyklopedia oczywiści multimedialna. Zajrzyj.
A co miałaś na myśli z tym 'kam'?
Kasia(Kam)
Asasello - 9 Sie 2000, 03:00
Asasello, Ojciec Duchowy / Mecenas Krajkowski / Wychowawca Młodzieży
tubalno-wychowawczo-rocznicowa zaduma w spray'u.
pomylił wielkość pióra z kalibrem użytego symbolu,
po raz kolejny wystąpił jako moralizator przebrany za poetę,
na różnych takich rocznicach jest zawsze jakiś Asasello
po tygodniu na spokojnie:
a.
ellu bi-s - 9 Sie 2000, 03:00
| Asasello, Ojciec Duchowy / Mecenas Krajkowski / Wychowawca Młodzieży
| tubalno-wychowawczo-rocznicowa zaduma w spray'u.
| pomylił wielkość pióra z kalibrem użytego symbolu,
| po raz kolejny wystąpił jako moralizator przebrany za poetę,
| na różnych takich rocznicach jest zawsze jakiś Asasello
po tygodniu na spokojnie:
a.
dopiero teraz czytam te wymiane zdan miedzy A. i O. juz po wierszu "po..."
chcialam dopisac wiersz Anny Swirszczynskiej o powstaniu, robie to dopiero
teraz (ze sluchu, wiec wersyfikacja niekoniecznie oryginalna), do wymiany
wroce:
Budując barykadę
Baliśmy się budując
pod ostrzałem barykadę
knajpiarz, kochanka jubilera, fryzjer
wszystko tchórze
upadła na ziemię służąca
dźwigająca kamień z bruku
baliśmy się bardzo
wszystko tchórze
dozorca, straganiarka, emeryt
upadł na ziemię aptekarz
wlokący drzwi od ubikacji
baliśmy się jeszcze bardziej
szmuglerka, krawcowa, tramwajarz
wszystko tchórze
upadł chłopak z poprawczaka
wlokąc worek z piaskiem
więc baliśmy się naprawdę
choć nikt nas nie zmuszał
zbudowaliśmy barykadę pod ostrzałem
opłakujmy godzinę
kiedy się wszystko zaczęło
kiedy padł pierwszy strzał
opłakujmy sześćdziesiąt trzy dni
i sześćdziesiąt trzy noce walki
i godzinę kiedy się wszystko skończyło
kiedy na miejsce gdzie żyło milion ludzi
przyszła pustka po milionie ludzi
-
co do dyskusji to ja to widze tak: reakcja O. jest niewspolmierna do powodu,
ktory te reakcje wywolal. nie jest podla, jest tylko hiper. to oczywiscie
wystarczy, zeby sie na miejscu A. zdenerwowac. ale niepotrzebnie. na takie
wydarzenie jak ktoras tam rocznica powstania albo sie ma wrazliwosc, albo to
po prostu pozostaje poza sfera zainteresowania. jesli nie, jesli wywoluje az
taka wypowiedz, jaka tu zaserwowal O., to znaczy, ze O. reguje nerwowo na
zbiorowa uczuciowosc (stad wniosek, ze na pojedyncza tez podobnie reaguje,
ale z odpowiednio mniejsza gwaltownoscia). duzo ludzi reaguje na emocje
emocjonalnie, poniewaz emocje z powodu swej nieokreslonosci (nie sa
racjonalne jak wiadomo) wywoluje poczucie zagrozenia. po prostu nie wie sie
na czym sie stoi. to problem, z ktorym trzeba sie uporac (tu: na miejscu
O.).
no, to czesc Wam :-) e.
ps. w Zwojach (link na stronie Henia) z sierpnia sprzed roku jest moj
artykul na temat powstania. taki troche inny niz inne. moze kogos
zainteresuje? chodzilo w nim o grafike Andrzeja Kowalczyka (jego sztuka
zdobi czasami okladki "Przykroju") oparta na fotografii (m. in. z
pacyfikacji ludnosci na Woli w pierwszych dniach powstania, hitlerowcy
wymordowali wtedy 50 tysiecy ludnosci cywilnej, ktos to fotografowal - nie
dokladnie sam akt mordowania, ale czekania na to co ma sie stac).
Asasello - 9 Sie 2000, 03:00
| Asasello, Ojciec Duchowy / Mecenas Krajkowski / Wychowawca
Młodzieży
| po raz kolejny wystąpił jako moralizator przebrany za poetę,
co do dyskusji to ja to widze tak: reakcja O. jest niewspolmierna do
powodu,
ktory te reakcje wywolal. nie jest podla, jest tylko hiper. to
oczywiscie
wystarczy, zeby sie na miejscu A. zdenerwowac. ale niepotrzebnie. na
takie
wydarzenie jak ktoras tam rocznica powstania albo sie ma wrazliwosc,
albo to
po prostu pozostaje poza sfera zainteresowania
co ten powyzej zostawiony fragment ma wspolnego z wierszem, rocznica,
uczuciowościa itd. itd.
nic. jest jedynie personalna zlosliwoscia. dlaczego tu i teraz nie wiem.
owszem wiersz moze byl marny i o tym mozna rozmawiac, ale jeszcze raz
pytam:
co to ma wspolnego z:
| Asasello, Ojciec Duchowy / Mecenas Krajkowski / Wychowawca
Młodzieży
| po raz kolejny wystąpił jako moralizator przebrany za poetę,
i jeszcze raz pytam: w ktorym miejscu?
ale to juz nie ma znaczenia. nie oczekuje odpowiedzi.
Michał
ellu bi-s - 9 Sie 2000, 03:00
co ten powyzej zostawiony fragment ma wspolnego z wierszem, rocznica,
uczuciowościa itd. itd.
nic. jest jedynie personalna zlosliwoscia. dlaczego tu i teraz nie wiem.
owszem wiersz moze byl marny i o tym mozna rozmawiac, ale jeszcze raz
pytam:
co to ma wspolnego z:
| Asasello, Ojciec Duchowy / Mecenas Krajkowski / Wychowawca
Młodzieży
| po raz kolejny wystąpił jako moralizator przebrany za poetę,
i jeszcze raz pytam: w ktorym miejscu?
ale to juz nie ma znaczenia. nie oczekuje odpowiedzi.
ode mnie nie oczekujesz odpowiedzi? e, chyba nie?
a wiec moja jest taka, ze fakt, ze to co bylo powyzej nie ma nic wspolnego z
wierszem itd. swiadczy o nadreakcji O. ni mniej ni wiecej.
hej, Michal, serdecznie :-) e.
Asasello - 9 Sie 2000, 03:00
swiadczy o nadreakcji O. ni mniej ni wiecej.
nadreakcji na co? na mnie.
OK
tez tak mysle
ellu bi-s - 9 Sie 2000, 03:00
| swiadczy o nadreakcji O. ni mniej ni wiecej.
nadreakcji na co? na mnie.
OK
tez tak mysle
nie, nadreakcji w ogole. no, bo jakiez sa powody po temu, zeby akurat na
Ciebie? powiedz tak sam?
sciskam jak nie wiem co :-) e.
Asasello - 9 Sie 2000, 03:00
jakiez sa powody po temu, zeby akurat na
Ciebie? powiedz tak sam?
pytanie pod zlym adresem
ellu bi-s - 9 Sie 2000, 03:00
| jakiez sa powody po temu, zeby akurat na
| Ciebie? powiedz tak sam?
pytanie pod zlym adresem
Asie, litosci! bylby powod racjonalny, to bys tez pewnie wiedzial. ale
wyglada mi to na powod irracjonalny. mowie Ci to, zebys wiedzial jak to
wyglada z boku. O. wyskoczyl jak Filip z pudelka, bo go osa ugryzla... i
podal dalej. ja sie nie wtracam zeby Ci jeszcze dolozyc, ale zeby Ci bylo
milo (no, milej), ale moge sie nie wtracac. tym bardziej, ze raczej sama
potrzebuje akurat wsparcia :-) e.
ellu bi-s - 9 Sie 2000, 03:00
O. wyskoczyl jak Filip z pudelka
pardon, diabel z konopii ;) e.
ellu bi-s - 9 Sie 2000, 03:00
| O. wyskoczyl jak Filip z pudelka
pardon, diabel z konopii ;) e.
usmiechnij sie na Boga, bo ja oszaleje! :) e.
ellu bi-s - 9 Sie 2000, 03:00
| O. wyskoczyl jak Filip z pudelka
| pardon, diabel z konopii ;) e.
usmiechnij sie na Boga, bo ja oszaleje! :) e.
jak podpisujesz posty "Michal", to cala cierpne ;) e.
ellu bi-s - 9 Sie 2000, 03:00
| O. wyskoczyl jak Filip z pudelka
| pardon, diabel z konopii ;) e.
| usmiechnij sie na Boga, bo ja oszaleje! :) e.
jak podpisujesz posty "Michal", to cala cierpne ;) e.
nie przestane, dopoki sie nie rozpogodzisz :):):) e.
Asasello - 9 Sie 2000, 03:00
news:8mro16$pg8
nie przestane, dopoki sie nie rozpogodzisz :):):) e.
:-) OK?
Pozdrawiam
Asasello
PS. wszystkich przepraszam w swoim i Ellu imieniu za zasmiecanie listy.
ellu bi-s - 9 Sie 2000, 03:00
news:8mro16$pg8
| nie przestane, dopoki sie nie rozpogodzisz :):):) e.
:-) OK?
Pozdrawiam
Asasello
PS. wszystkich przepraszam w swoim i Ellu imieniu za zasmiecanie listy.
dziekuje Ci bardzo, Asie :-))) wiedzialam, ze sie zachowasz ;-e.
Asasello - 9 Sie 2000, 03:00
news:8mro16$pg8
nie przestane, dopoki sie nie rozpogodzisz :):):) e.
:-) OK?
Pozdrawiam
Asasello
PS. wszystkich przepraszam w swoim i Ellu imieniu za zasmiecanie listy.
Jerzy Wieczorek - 10 Sie 2000, 03:00
Michale,
Twoje milczenie było bardziej WYMOWNE !
Jerzy
http://www.fred.z.pl/
P.S.
Pozdrawiam, oczywiście :-) - Wszystkich !
J.
[...]
po tygodniu na spokojnie:
Olgierd Cybulski - 10 Sie 2000, 03:00
| Asasello, Ojciec Duchowy / Mecenas Krajkowski / Wychowawca Młodzieży
| tubalno-wychowawczo-rocznicowa zaduma w spray'u.
| pomylił wielkość pióra z kalibrem użytego symbolu,
| po raz kolejny wystąpił jako moralizator przebrany za poetę,
| na różnych takich rocznicach jest zawsze jakiś Asasello
po tygodniu na spokojnie:
Fakt.
Jest podłe (co zresztą widać w sposób tak oczywisty, że
niepotrzebnie o tym piszesz).
O.C.
Olgierd Cybulski - 10 Sie 2000, 03:00
| jakiez sa powody po temu, zeby akurat na
| Ciebie? powiedz tak sam?
pytanie pod zlym adresem
Właśnie.
Powyższe pytanie powinno trafić raczej do mnie.
Wyjaśniam:
Nie podoba mi się obecny kształt grupy p.h.p.
Zbyt wiele (moim zdaniem) osób pisuje na tę grupę
w celach nie związanych z literaturą, a co najwyżej
pod ledwie przyszytym pretekstem poetycko-krytyczno-literackim.
Nie podoba mi się całe to towarzystwo wzajemnej adoracji
(Asasello, ellu bi-s i inni), nie podoba mi się banda
ciepłych misiaczków okupujących grupę bądź to w celach
piwno-towarzyskich, bądź w celach terapeutyczno-towarzyskich,
bądź towarzysko-seksualnych. Nie podoba mi się na p.h.p.
obecność osób uzależnionych od internetu, nie dlatego, żebym
miał cokolwiek przeciw samym uzależnionym, tylko dlatego, że przeważnie
ich tutejsza działalność ma niewiele wspólnego z czymś, co osobiście
uważam za poezję.
Sądzę, że obowiązkowym biletem wstępu do tej grupy powinien być dystans
do słowa pisanego - jako do tworzywa sztuki, i sądzę również, że większość
z Was takiego biletu nie posiada.
Ucieszyłbym się, gdyby tutejsi Asasellowie i Ellubiski zniknęli
stąd na jakiś czas, po to, żeby na wzmiankowane bilety zarobić,
i - przede wszystkim, żeby uniezależnić się od pozaliterackich
związków z p.h.p. Zresztą jestem przekonany (uwaga na marginesie),
że akurat na Asasella i Ellubis całkowite zerwanie z Internetem
na przynajmniej pół roku podziałałoby dobroczynnie, tak, jak na
nałogowych palaczy dobroczynnie działa odstawienie papierosów.
Chciałbym wreszcie skłócić ze sobą aktywistów tej grupy, bo uważam,
że mogłoby to podnieść jej poziom literacki. Nieraz widziałem tu
przejawy zjawiska nazywanego przez socjologów kompleksem myślenia
zbiorowego. Rzecz polega mniej-więcej na tym, że osoby połączone
jakąś formą układu towarzyskiego (bywalcy zlotów, spotkań towarzyskich
i podobnych aktów stadności) zaczynają "myśleć kolektywnie", tzn. zatracają
odrębność sądów i twórczą niezależność. Wśród obcych, względnie wśród wrogów,
trzeba się bardzo starać, żeby przy pomocy słów zwrócić na siebie powszechną
uwagę i podziw, trudno jest np. rozśmieszyć grupkę przypadkowych osób, w każdym
razie znacznie trudniej, niż zgrane towarzystwo, którego jest się akceptowanym
członkiem. Zapomnieli o tym swego czasu Amerykanie (cytuję bodajże za Cialdinim)
i na skutek zbyt monolitycznie ustawionych gabinetów doprowadzili do paru idiotycznych
przedsięwzięć (inwazja w Zatoce Świń, afera Watergate). Po prostu, ludzie dobrze
zgrani towarzysko zatracają zdolność trzeźwej, krytycznej oceny swoich i cudzych
(wychodzących jednak ze środka towarzystwa) pomysłów, odpowiedzialność
za podejmowane decyzje rozmywa się w zbiorowej relacji i silnie wpływa
na obniżenie jakości owych decyzji i pomysłów.
Moim zdaniem podobna historia spotkała grupę surrealistów, czego nie mogę
darować jej co niektórym członkom (a raczej ich duchom). Przez
nieostrożne utworzenie wspólnego frontu, przez wzajemne poklepywanie się
po plecach, poziom całej grupy zszedł na psy, natomiast coraz doskonalszą
sztukę tworzyli artyści z owej grupy oficjalnie wykluczeni (z rozmaitych
powodów, np. nadmiernego nonkonformizmu i niepodatności na myślenie zbiorowe).
Mam tu na myśli przede wszystkim Roberto Mattę i Giorgio de Chirico - oficjalnie
potępionych nawet na łamach związanych z surrealizmem artystystycznych czasopism.
Nie mam zbyt wiele czasu, ale obiecuję, że jeszcze nieraz wrzucę tu granat szkoleniowy
(z prawdziwym ładunkiem i prawdziwym zapalnikiem). I będę atakował cieplutkie stworzonka
stadne, które prywatnie uwielbiam. Asasello. Twoje uczucia wobec mnie prawdopodobnie
są czymś na kształt chorągiewki, trudno, nie dbam o to. Ja Cię niezmiennie lubię
i jest mi nawet trochę przykro, że (w ramach wyższego priorytetu) aż tak Ci
przyfasoliłem (tzn. poniżej pasa, w sposób maksymalnie podły itd.). Ellu bi-s,
masz fajny nosek i też bardzo Cię lubię, w odróżnieniu od Twojego internetowego
wizerunku. Ale na p.h.p. jestem i będę przeciw Tobie.
Kropka. Potraktujcie mnie jak nawiedzonego terrorystę - pandorystę - ideowca.
O.C.
ellu bi-s - 10 Sie 2000, 03:00
Ellu bi-s,
masz fajny nosek i też bardzo Cię lubię, w odróżnieniu od Twojego
internetowego
wizerunku. Ale na p.h.p. jestem i będę przeciw Tobie.
nie denerwuj sie, Olgierdzie :), niedlugo sobie znikne bez wzgledu na to czy
Ci sie podobam czy nie ;) e.
ps. na wkur... dobra jest gruszka.
wojtekf - 10 Sie 2000, 03:00
Użytkownik Olgierd Cybulski
nie podoba mi się banda ciepłych misiaczków okupujących grupę bądź to w celach
piwno-towarzyskich, bądź w celach terapeutyczno-towarzyskich,
bądź towarzysko-seksualnych.
czesc Olgierdasie
jesli o mnie chodzi to ja tylko w tym ostatnim celu
seksualno-towarzyskim .... aaaaa aaaa aaaa
i jestem z tego dumny , i nie lubie jak mi ktos przerywa szeroko
zakrojoną i dobrze zaplanowana akcję.
Co ty mi chcesz tu z wirtualnego domku schadzek
jakies poetyckie katakumby czy swiatynie dumania uczynic
Spadaj na drzewko (zrobilem Ci nawet rezerwacje na topoli
na Placu Inwalidow)
Nie podoba mi się na p.h.p.
obecność osób uzależnionych od internetu, nie dlatego, żebym
miał cokolwiek przeciw samym uzależnionym, tylko dlatego, że przeważnie
ich tutejsza działalność ma niewiele wspólnego z czymś, co osobiście
uważam za poezję.
I będę atakował cieplutkie stworzonka stadne, które prywatnie uwielbiam. Asasello.
Twoje uczucia wobec mnie prawdopodobnie są czymś na kształt chorągiewki, trudno,
nie dbam o to. Ja Cię niezmiennie lubię i jest mi nawet trochę przykro, że (w ramach
wyższego priorytetu) aż tak Ci przyfasoliłem (tzn. poniżej pasa, w sposób maksymalnie
podły itd.). Ellu bi-s, masz fajny nosek
"jak skocznia narciarska " ????
No i co KasiuKam , uroczy z Olgierdka palant, nieprawdaż? :)
Az Nim de Spultanei
Heniu - 10 Sie 2000, 03:00
ps. na wkur... dobra jest gruszka.
gumowa
Asasello - 10 Sie 2000, 03:00
(...)
Powodzenia Olgierdzie.
Michał
Marek P. - 10 Sie 2000, 03:00
----- Original Message -----
Sent: Wednesday, August 09, 2000 4:59 PM
Subject: Re: #Po.......
PS. wszystkich przepraszam w swoim i Ellu imieniu za zasmiecanie listy.
Primo - wcale nie takie duże zaśmiecanie
Secundo - ja tam się nie gniewam
Tertio - piszę o tym na grupę, by wszyscy zdali moje zdanie Primo i Secundo,
choć przez to sam też ciut śmiecę.
Pozdrawiam wszystkich: Marek